Przejdź do treści

MacBook Neo to najlepiej sprzedający się laptop Apple tej generacji, a Windows nie ma na niego odpowiedzi

3 minuty czytania

Najtańszy komputer w ofercie Apple okazał się strzałem w dziesiątkę, znajdując ponad milion nabywców w niewiele ponad trzy miesiące od premiery.

Firma z Cupertino rozbiła bank, wprowadzając w kwietniu na rynek MacBooka Neo wycenionego na zaledwie 2999 złotych w najtańszej wersji. Z najnowszych danych analitycznych firmy IDC, wynika, że do początku czerwca na rynek trafiło około 1,1 miliona egzemplarzy tego 13-calowego komputera. Zainteresowanie pierwszą tak tanią maszyną z logo nadgryzionego jabłka zmusiło jednak Apple do radykalnej zmiany planów produkcyjnych. Korporacja zwiększyła roczny cel dostaw z początkowych 5 milionów do 10 milionów sztuk. Co ciekawe, budżetowy MacBook Neo bez trudu wyprzedził sprzedaż droższych modeli z linii M5 – MacBooka Air (900 tysięcy sztuk) oraz MacBooka Pro (550 tysięcy sztuk).

Wyniki MacBooka Neo stanowią ciekawe tło nowych sprzętów, prezentowanych na trwających właśnie targach Computex 2026. Kilka dni temu szef Nvidii, Jensen Huang, zaprezentował platformę RTX Spark – zintegrowany układ APU łączący architekturę Blackwell oraz autorski procesor ARM o nazwie Grace. Ming-Chi Kuo, znany insider, szacuje, że w ciągu dwóch lat sprzeda się około 10 milionów sztuk urządzeń z tymi czipami. Oznacza to, że budżetowy sprzęt Apple w jeden kwartał wygenerował ponad 10 procent tego, co Nvidia chce osiągnąć w dwa lata.

Wygląda jednak na to, że układy RTX Spark nie będą bezpośrednią konkurencją dla MacBooków Neo, bo ceny pierwszych urządzeń z tej kategorii mają zaczynać się na poziomie około 8000 złotych. Bezpośredni konkurenci MacBooka Neo w przedziale cenowym około 3000 złotych zmagają się z nadal z problemami technologicznymi. Na rynek mają trafić m.in. tanie maszyny z procesorami Snapdragon C, które mają kosztować około 300 dolarów (czyli mniej więcej 1500 złotych po doliczeniu podatków), ale już teraz mówi się, że mogą nie grzeszyć wydajnością.

Plotki mówią nawet o mocy na poziomie smartfonów ze średniej półki, z 2021 roku. To zdecydowanie za mało, by stanąć w szranki z MacBookiem Neo. Jakby tego było mało, największą słabością Windowsa pozostaje samooprogramowanie. Zamknięty ekosystem macOS radzi sobie z alokacją zasobów na tyle dobrze, by przy zaledwie 8 GB zunifikowanej pamięci RAM pozwalać na stabilną pracę bez konieczności używania dysku SSD, jako opcji awaryjnej. Windows 11 jest pod tym względem znacznie gorszy. W sieci można znaleźć pomiary pokazujące, że system Microsoftu potrafi „pochłonąć” nawet 5,6 GB z 8 GB pamięci (około 70 procent) w momencie, gdy komputer znajduje się w stanie całkowitego spoczynku – bez uruchomionych aplikacji.

Jeśli Nvidia będzie chciała poważniej „ugryźć” Apple, to w najbliższym czasie musi przede wszystkim zapewnić dobrą alternatywę dla drogich MacBooków Pro, a potem skierować się w stronę tańszego segmentu, bo to tam firma z Cupertino święci obecnie sukcesy i pokazuje ogromne zapotrzebowanie na laptopy „premium” za mniej niż 3000 złotych.

0 komentarzy

Zostaw komentarz