Choć porzucenie pudełkowych wydań gier na rzecz wyłącznie cyfrowej dystrybucji pozwoli wyeliminować znaczną część kosztów, w tym te wynikające z produkcji, transportu i magazynowania, a także, w wielu przypadkach, marżę dla sklepów, nie oznacza to wcale, iż poszczególne tytuły staną się tańsze. Gordon Thornton, były wiceprezes PlayStation, tłumaczy bez ogródek: zaoszczędzone pieniądze zasilą budżety wydawców, a nie portfele graczy.
Cyfrowe kopie gier to większy zysk dla wydawców i producentów
Gordon Thornton, były starszy wiceprezes ds. globalnego biznesu w PlayStation, rzucił nieco światła na kwestię finansów wynikająca z wycofania fizycznych nośników z grami z obrotu. W wywiadzie udzielonym redakcji Insider Gaming mężczyzna wyjaśnił, że ceny cyfrowych edycji pozostają na tym samym poziomie co wersje na płytach, mimo braku jakichkolwiek fizycznych dodatków. Jak powiedział biznesmen:
Wydawcy nigdy nie dążyli do stosowania cen zróżnicowanych w zależności od kanału dystrybucji. W Stanach Zjednoczonych ceny są ujednolicone, co pomaga ustalać ceny globalne poprzez kursy walutowe i ceny rynkowe. Branża gier nie ma motywacji do działania w oparciu o model „koszt plus”, w którym cena gry opiera się na kosztach jej produkcji. Woli ona maksymalizować przychody wszelkimi możliwymi sposobami, na przykład poprzez wbudowywanie w grę trwałych pętli wartości, które zwiększają wartość użytkownika w całym okresie korzystania z gry oraz średni przychód na płacącego użytkownika.
Gordon Thornton
W zasadzie fakt, że wydawcy będą dążyć do generowania jak największych zysków z każdego możliwego źródła nie powinien być żadnym zaskoczeniem. Wiemy już, iż nie mamy co liczyć na to, że wirtualne egzemplarze gier będą tańsze. Co jednak z tonami gotówki, które uda się zaoszczędzić poprzez skrócenie do minimum łańcucha dostaw? Na to również Thornton miał wyjaśnienie:
Te dodatkowe przychody można następnie przeznaczyć na pokrycie rosnących kosztów tworzenia gier, co pozwoli utrzymać stałą cenę gry, niezależnie od tego, czy jest to wersja fizyczna, czy cyfrowa.
Gordon Thornton
W skrócie – wedle byłego szefa PlayStation zabieg ten pozwoli utrzymać ceny gier na obecnym poziomie, co sugeruje, że pozostanie przy pudełkowych wydaniach sprawiłoby, iż te stawałyby się coraz droższe.
Gwoli przypomnienia – od 2028 roku nie zobaczymy już płyt z grami na PlayStation. Choć data ta wydaje się dość odległa, nawet teraz niektórzy wydawcy rezygnują z fizycznych nośników. Dla przykładu, wyczekiwane GTA 6 będzie sprzedawane w pudełkach, niemniej znajdziemy w nich wyłącznie kod na pobranie produkcji ze sklepu PlayStation Store. Mocno komplikuje to sytuację, albowiem eliminuje grę z obiegu na rynku wtórnym i uzależnia wszystkich od widzimisię Sony oraz Take-Two Interactive, które otrzymają pełną kontrolę nad ceną tytułu.











0 komentarzy