Przejdź do treści

Netflix pozwany. Teksas zarzucił serwisowi szpiegowanie dzieci oraz celowe uzależnianie użytkowników

3 minuty czytania

Do amerykańskiego sądu wpłynął pozew przeciw Netfliksowi złożony przez prokuratora generalnego Teksasu. Serwis został oskarżony m.in. o handel danymi użytkowników oraz celowe przyciąganie ich do ekranów, aby wyciągnąć jeszcze więcej informacji nt. ich upodobań oraz nawyków.

Ken Paxton, prokurator generalny Teksasu, złożył w miniony poniedziałek pozew przeciwko Netfliksowi. Urzędnik zarzuca gigantowi streamingowemu nielegalne gromadzenie danych dzieci i dorosłych bez ich zgody, a także celowe zaprojektowanie platformy w taki sposób, aby była ona jak najbardziej uzależniająca dla swoich użytkowników  – wliczając w to tych, którzy nie ukończyli jeszcze 18. roku życia. Korporacja nie zdążyła odnieść się do postawionych zarzutów, niemniej bez wątpienia to zrobi w momencie, gdy dział prawny oraz ten poświęcony PR-owi opracują sensowną linię obrony.

Netflix pozwany przez Teksas

W pozwie złożonym w sądzie stanowym w hrabstwie Collin, Paxton oskarża firmę z Los Gatos o wieloletnie wprowadzanie konsumentów w błąd. Według mężczyzny, Netflix przez szmat czasu zapewniał, iż ani nie gromadzi, ani nie udostępnia szczegółowych danych użytkowników, niemniej rzeczywistość okazała się zgoła inna. Na jaw wyszło, że firma nie tylko śledziła swoich klientów, ale także sprzedawała dane nt. ich preferencji oraz nawyków brokerom i przedsiębiorstwom zajmującym się reklamą.

Teksańska prokuratura utrzymuje, że zarobki Netflixa z handlu pozyskanymi w wątpliwy moralnie (i legalnie) sposób informacjami sięgają miliardów dolarów rocznie. Co więcej, na sprzedaż trafiają zarówno dane dorosłych subskrybentów platformy, jak i tych nieletnich. Jak możemy przeczytać w omawianym dokumencie:

Cel Netflixa jest prosty i lukratywny: przyciągnąć dzieci i rodziny do ekranów, gromadzić ich dane, gdy tam siedzą, a następnie wykorzystać te dane do osiągnięcia pokaźnego zysku. Kiedy oglądasz Netflixa, Netflix ogląda ciebie.

Dokument zawiera także wzmiankę na temat słów byłego już dyrektora generalnego korporacji, Reeda Hastingsa. W 2020 roku stwierdził on, iż „Netflix niczego nie zbiera”, co miało odróżnić przedsiębiorstwo od molochów technologicznych pokroju Amazona, Google i Mety i co też, jak już wiemy, niewiele później zostało obalone jako mit.

Na tym jednak zarzuty wobec giganta streamingowego się nie kończą. W piśmie znalazł się ustęp poświęcony wykorzystaniu przez platformę „mrocznych wzorców” projektowych, których celem jest jak najdłuższe utrzymanie widzów przed ekranem telewizora, komputera lub smartfona. Jako główny przejaw takiej praktyki przytoczono funkcję automatycznego odtwarzania, która sprawia, że kolejny odcinek lub film uruchamia się natychmiast po zakończeniu poprzedniego. Wedle prokuratora Teksasu, główną ideą przyświecającą Netfliksowi jest „przyklejenie” całych rodzin do wyświetlaczy, aby móc masowo pozyskiwać dane i monetyzować je z ogromnym zyskiem.

Paxton domaga się m.in. wymuszenia na Netfliksie usunięcia zebranych w nielegalny sposób informacji, jak również zakazania przedsiębiorstwu wykorzystywania ich w celach reklamowych (z wyjątkiem sytuacji, w których użytkownik wyrazi na to zgodę). Kenowi zależy też na tym, aby firma odczuła konsekwencje swoich działań na własnej kieszeni, płacąc karę sięgającą nawet 10 000 dolarów za każde naruszenie przepisów.

Jak podkreśliła redakcja CNBC, warto odnotować, iż pozew został złożony w dość dogodnym dla Paxtona momencie, albowiem mężczyzna jest w trakcie kampanii wyborczej do senatu Stanów Zjednoczonych i walczy o stołek z aktualnie na nim urzędującym Johnem Cornynem.

0 komentarzy

Zostaw komentarz