Bloodborne to jedna z tych gier, która definitywnie zasługuje na odświeżoną wersję lub przynajmniej łatkę, która pozwoli wykorzystać jej moc dostarczaną przez PlayStation 5. Ani jedno, ani drugie nie nadeszło jednak mimo upływu lat i zdaje się, że zarówno Sony, jak i From Software, zapomnieli o grze. Pamiętają o niej jednak modderzy, a jeden z nich, niejaka Christina, znalazła sposób, aby odpalić kultowego soulslike’a w wysokich rozdzielczościach i ze zdjętym limitem klatek na sekundę. Społeczność tym samym udowodniła, iż z gry da się jeszcze wiele wycisnąć – wystarczy chcieć i chwilę nad tym pokombinować.
Sony marnuje potencjał kompatybilności wstecznej PlayStation 5
Choć pełna wsteczna kompatybilność PlayStation 5 z grami z PlayStation 4 jest powszechnie chwaloną i niezwykle pożądaną funkcją, Sony wydaje się znacząco zaniedbywać ten obszar. Tytuły z poprzedniej generacji konsol (no, w przeważającej mierze) nie potrafią bowiem wykorzystać potężnych zasobów oferowanych przez nowy sprzęt i spożytkować ich na dostarczenie rozgrywki w wyższej jakości oraz płynności.
Poczucie niewykorzystanego potencjału stało się jeszcze bardziej uderzające w tym tygodniu, kiedy na jaw wyszło, jak minimalna interwencja ze strony programistów byłaby potrzebna, aby niektóre produkcje działały nawet kilkukrotnie lepiej. Doskonałym tego przykładem jest tytułowe dzieło studia FromSoftware, czyli Bloodborne. Dzięki drobnym poprawkom jest ono w stanie osiągnąć natywną rozdzielczość 4K przy jednoczesnym całkowitym wyeliminowaniu legendarnych problemów z płynnością animacji. Jakby tego było mało, zmniejszenie rozdzielczości pozwala dobić do pułapu nawet 100 klatek na sekundę.
Modderzy zrobili to, czego Sony nie chce (lub nie potrafi)
W nowym materiale wideo opublikowanym kilka dni temu na youtube’owym kanale Digital Foundry ekipa zaprezentowała działanie Bloodborne na odrobinę zmodyfikowanej konsoli. Gra została uruchomiona na sklepowym egzemplarzu urządzenia, choć nie obyło się bez wykorzystania luki w zabezpieczeniach systemu.
Autorka modyfikacji wprowadziła do kodu gry specjalną łatkę, która pozwoliła produkcji na ominięcie sztywnych ograniczeń systemowych. Po pierwsze, dzieło Japończyków zyskało dostęp do dodatkowych 4 GB pamięci RAM. Po drugie, procesor oraz układ graficzny konsoli zostały zmuszone do działania z maksymalnym taktowaniem. Modyfikacja ta całkowicie wyeliminowała standardowe zachowanie PS5, które, działając w trybie wstecznej kompatybilności, sztucznie dławi zegary, upodabniając je do specyfikacji bazowego PlayStation 4.
Bloodborne w 4K jest w zasięgu ręki
Rezultaty przeprowadzonych testów technologicznych okazały się absolutnie zdumiewające i potwierdziły, że Bloodborne może, a nawet powinien, działać lepiej na obecnej generacji sprzętu. Dzięki odblokowaniu dodatkowych zasobów pamięci RAM Bloodborne bez najmniejszego problemu działa w pełnej, natywnej rozdzielczości 4K. Co jednak najważniejsze, gra utrzymuje wówczas stabilne 30 klatek na sekundę, co w przypadku domyślnej wersji rzadko się zdarzało.
Po obniżeniu rozdzielczości do poziomu 1440p oraz aktywacji odświeżania 120 Hz wraz z technologią VRR (Variable Refresh Rate), tytuł jest w stanie wycisnąć powyżej 60 FPS. Zbijając rozdzielczość jeszcze niżej, do 1080p, produkcja FromSoftware zaczyna działać w okolicach 100 klatek.
Omawiana modyfikacja wprowadza także szereg mniejszych i większych poprawek wizualnych do gry, w tym eliminację efektu aberracji chromatycznej oraz wprowadzenie zaawansowanej optymalizacji globalnego oświetlenia. Dzięki tym zabiegom artefakty wizualne wynikające z kiepskiej jakości wygładzania krawędzi stały się bardziej zjadliwe. W ostatecznym rozrachunku można pokusić się o przyrównanie tej modyfikacji do remastera, niemniej należy mieć na uwadze, iż uruchamiając Bloodborne’a na domowym PS5, wrażenia płynące z zabawy będą odbiegały od tych przedstawionych w tekście.
0 komentarzy