Przejdź do treści

Bogaci Amerykanie wydają fortunę na szkoły ze sztuczną inteligencją zamiast nauczycieli. Czesne w przedszkolu to tyle, co dobry samochód

3 minuty czytania

W Stanach Zjednoczonych rośnie zainteresowanie prywatnymi szkołami… wykorzystującymi sztuczną inteligencję. Za możliwość nauki w takich placówkach rodzice płacą od kilkudziesięciu do nawet 75 tys. dolarów rocznie.

Zwolennicy przekonują, że to przyszłość edukacji, jednak brakuje niezależnych badań potwierdzających wyższość tego modelu nad tradycyjnym.

AI zamiast tradycyjnej klasy

To nowe zjawisko: coraz więcej zamożnych amerykańskich rodzin wybiera alternatywne modele edukacji, gdzie olbrzymią rolę odgrywa sztuczna inteligencja. Dużym zainteresowaniem cieszą się placówki takie jak Alpha School czy Forge Prep, które wykorzystują nauczycieli AI i stawiają na naukę poprzez projekty oraz praktyczne umiejętności. Według The Wall Street Journal, w Alpha School uczniowie spędzają około dwóch godzin dziennie na spersonalizowanej nauce z AI. Reszta czasu poświęcona jest warsztatom projektowym, rozwijaniu kompetencji miękkich, komunikacji i przedsiębiorczości.

Koszt jest jednym z najwyższych w prywatnej edukacji w USA. Roczne czesne w przedszkolu Alpha School w San Francisco wynosi 75 tys. dolarów. Do tej placówki planuje zapisać syna inwestor VC Shaun Johnson, który w rozmowie z WSJ podkreśla potrzebę zmian w edukacji i skupienia na adaptacji oraz rozwiązywaniu problemów. Inna tego typu placówka, Forge Prep w New Jersey, w pierwszym roku pobiera 24-36 tys. dolarów, a od kolejnego ma podnieść do 60 tys. Szkoła otrzymała około 600 zgłoszeń na inauguracyjną rekrutację przy bardzo ograniczonej liczbie miejsc.

Entuzjazm rodziców, DEI i brak dowodów ma skuteczność

Co jednak interesujące, rosnąca popularność szkół AI nie idzie w parze z solidnymi danymi, które popierałyby skuteczność tego nowego podejścia do edukacji najmłodszych. Wspomniane instytucje, jako placówki prywatne, nie muszą publikować żadnych porównywalnych wskaźników efektywności. Siłą rzeczy nie ma również niezależnych badań potwierdzających, że model z nauczycielami AI przekłada się na lepsze długoterminowe wyniki edukacyjne. Tutaj przyczyną jest czas: to zupełnie nowe zjawisko, któremu naukowcy najzwyczajniej nie mieli jeszcze czasu się przyjrzeć.

Dodatkowe kontrowersje wśród niektórych budzi podejście współzałożycielki Alpha School, MacKenzie Price, która promuje ograniczenie „gorących tematów społecznych” i DEI w programie nauczania. Wygląda na to, że w erze Trumpa to nowa norma: amerykańska administracja sprawiła, iż tego typu inicjatywy zniknęły już z programów Amazona, Google’a czy Yahoo. Najwyraźniej jednak majętnym i głodnym nowinek rodzicom fakt ten nie przeszkadza.

AI w edukacji pozostaje eksperymentem

Historia opisana przez WSJ pokazuje, że najzamożniejsze rodziny w USA coraz częściej widzą w AI narzędzie budowania przewagi edukacyjnej. Jednocześnie stan wiedzy nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy te szkoły dają lepsze efekty niż tradycyjne modele. Na razie popyt rodziców wyraźnie wyprzedza dostępne dowody naukowe i chyba można już mówić o tym, że w istocie mamy do czynienia z kolejną modą wśród wyższych sfer amerykańskiego społeczeństwa. Czy wszystko to okaże się niewiele wartą fanaberią? Cóż, czas pokaże, szkoda jednak, że najprawdopodobniej odbędzie się to kosztem dzieci.

0 komentarzy

Zostaw komentarz