Przejdź do treści

Rosyjskie tankowce niczym lotniskowce dla dronów? Kreml podejrzewany o wykorzystanie „floty cieni” do operacji nad Europą

4 minuty czytania

Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych opublikował analizę wskazującą, że część tajemniczych incydentów z udziałem dronów nad Europą mogła być powiązana z rosyjskimi statkami, w tym jednostkami tzw. „floty cieni”.

Autorzy raportu, o którym pisze m.in. ArsTechnica czy BBC, podkreślają jednak, że nie wszystkie zdarzenia można przypisać Rosji, a bezpośrednio potwierdzony pozostaje tylko jeden przypadek. Pozostałe informacje to podejrzenia, które sprawiają jednak, że państwa europejskie powinny zwracać baczniejszą uwagę na to, co dzieje się na Bałtyku.

Aż 144 incydenty z udziałem dronów

Brytyjski think tank International Institute for Strategic Studies przeanalizował serię incydentów z udziałem niezidentyfikowanych dronów, do których doszło w Europie między sierpniem 2024 a lutym 2026 roku. Raport obejmuje 144 przypadki, które – zdaniem autorów – trudno wyjaśnić działalnością hobbystów lub operacjami związanymi z wojną w Ukrainie, a zjawisko dotknęło łącznie dwanaście krajów NATO oraz Irlandię.

Według IISS blisko połowa takich zdarzeń miała miejsce nad obiektami wojskowymi. Kolejne dotyczyły infrastruktury krytycznej, takiej jak porty, zakłady przemysłowe czy obiekty energetyczne, a niemal jedna piąta incydentów miała miejsce w pobliżu lotnisk cywilnych. Większość lotów odbywała się nocą lub przed świtem, a świadkowie opisywali wykorzystywane maszyny jako profesjonalne lub wojskowe.

Autorzy raportu zaznaczają, że nie twierdzą, iż wszystkie incydenty były dziełem Rosji lub że każdy zgłoszony przelot rzeczywiście miał miejsce. Wskazują jednak, że obserwowany wzorzec jest spójny z działaniami mającymi na celu testowanie systemów obrony państw NATO oraz sprawdzanie procedur reagowania na naruszenia przestrzeni powietrznej.

Potwierdzony przypadek

Jak dotąd jedynym oficjalnie potwierdzonym incydentem przypisanym Rosji pozostaje zdarzenie z lutego 2026 roku. Szwedzkie siły zbrojne poinformowały wówczas o wykryciu i zakłóceniu pracy drona, który wystartował z rosyjskiego okrętu rozpoznania radioelektronicznego Żigulewsk znajdującego się na szwedzkich wodach terytorialnych.

Do zdarzenia doszło podczas wizyty francuskiej grupy lotniskowcowej z lotniskowcem Charles de Gaulle w Szwecji. Według IISS przypadek ten potwierdził, że rosyjskie jednostki dysponują zdolnością do prowadzenia rozpoznania z wykorzystaniem dronów startujących bezpośrednio z pokładów statków.

Statki „floty cieni” tam, gdzie pojawiały się drony

Raport wskazuje, że rosyjskie jednostki oraz statki należące do tzw. „floty cieni”, wykorzystywanej do transportu rosyjskiej ropy z pominięciem sankcji, wielokrotnie znajdowały się w pobliżu miejsc, gdzie odnotowywano loty niezidentyfikowanych dronów.

Szczególną uwagę zwrócono na tankowiec Boracay, który znalazł się w centrum duńskiego śledztwa po serii incydentów we wrześniu 2025 roku. Wówczas zakłócenia spowodowane przez drony doprowadziły między innymi do czasowego zamknięcia lotniska w Kopenhadze oraz bazy lotniczej Aalborg.

Francuscy komandosi, którzy 28 września zeszłego roku przeprowadzili kontrolę statku u wybrzeży Francji, odkryli, że jednostką dowodził chiński kapitan, a na jej pokładzie znajdowało się również dwóch Rosjan związanych z rosyjską firmą ochroniarską Moran Security Group – założoną przez byłych funkcjonariuszy FSB. Jeden z nich miał wcześniej pracować także dla rosyjskiej grupy Wagnera. Według ustaleń przytoczonych przez IISS ich zadaniem było zbieranie informacji wywiadowczych, ochrona jednostki oraz nadzorowanie działań kapitana zgodnie z interesami Rosji. 30 marca 2026 roku francuski sąd skazał zaocznie chińskiego kapitana na rok więzienia i wydał za nim list gończy za niepodporządkowanie się nakazowi zatrzymania statku, nakładając na niego również grzywnę w wysokości 172 tys. dolarów.

Z czego mogli korzystać Rosjanie?

Raport analizuje również rosyjskie bezzałogowce, które mogłyby zostać wykorzystane podczas takich operacji. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniono drona Merlin-VR (widoczny na zdjęciach poniżej), a także bezzałogowce pionowego startu i lądowania (VTOL) – w tym model Legioner E29 – które wymagają niewielkiej przestrzeni na pokładzie.

Najwięcej uwagi poświęcono jednak systemowi Orłan-10. Według IISS jego zasięg, długotrwałość lotu oraz możliwość przenoszenia sensorów optycznych, termowizyjnych czy modułów zakłócających sygnały satelitarne odpowiadają profilowi części analizowanych incydentów. Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że w ewentualnych operacjach mogły być wykorzystywane również zmodyfikowane komercyjne konstrukcje, utrudniające jednoznaczne przypisanie ich Rosji.

Europa przygotowuje wspólny system obrony przed dronami

Zdaniem IISS seria incydentów ujawniła przede wszystkim słabą koordynację działań państw europejskich wobec zagrożeń stwarzanych przez niewielkie bezzałogowce. Unia Europejska pracuje obecnie nad Europejską Inicjatywą Obrony przed Dronami (European Drone Defence Initiative, EDDI), która ma umożliwić państwom członkowskim wspólne wykorzystywanie systemów wykrywania, śledzenia i neutralizacji dronów. Zgodnie z obecnymi założeniami pełna operacyjność projektu przewidywana jest na koniec 2027 roku.

0 komentarzy

Zostaw komentarz