Jako że okazało się, iż osoba odpowiedzialna za niedawne wycieki materiałów z Grand Theft Auto 6 ma dostęp do w pełni grywalnej wersji gry, oszuści zwęszyli szansę na łatwe zainfekowanie maszyn osób szukających najnowszego tworu Rockstara na pirackich stronach. Wedle relacji redakcji IGN, te „niepowtarzalne okazje” to nic innego jak złośliwy kod zakamuflowany pod postacią wyczekiwanego hitu. Sprytni naciągacze wykorzystują zamieszanie wokół ostatnich wydarzeń, niemniej warto mieć na uwadze, iż na chwilę obecną GTA 6 nie ma nawet wyznaczonej daty premiery na komputerach osobistych.
Złośliwe oprogramowanie podszywa się pod pliki GTA 6
Po udostępnieniu nieoficjalnych materiałów z rozgrywki przez leakera przedstawiającego się jako Cyberleek i przy każdej okazji zachęcającego do inwestowania w jego kryptowalutę, w sieci zaroiło się od osób podszywających się pod hakera i postujących fałszywe materiały. Co prawda niektóre z nich są oczywistym żartem (jak choćby ten załączony poniżej), niemniej nie zabrakło też cwaniaków, którzy postanowili dorobić się w nieuczciwy sposób na nieświadomych osobach, liczących na to, że im również uda się dorwać grywalną wersję zbliżającego się hitu Rockstara.
Postawmy sprawę jasno – działającej wersji GTA 6 w sieci nie znajdziemy, a wszelkie opisy na stronach z pirackimi wersjami gier, które twierdzą co innego, próbują wprowadzić użytkownika w błąd. Pobierane pliki w rzeczywistości okażą się złośliwym oprogramowaniem, które najprawdopodobniej doprowadzi do przechwycenia wrażliwych danych właściciela komputera.
Do sprawy odniósł się Marijus Briedis, CTO w NordVPN, który wyjaśnił, że pokładanie zaufania w tego typu portalach i nieznanych źródłach jest poważnym błędem, który może nas słono kosztować.
Za każdym razem, gdy GTA 6 trafia na pierwsze strony gazet, wyciekające materiały filmowe rozprzestrzeniają się poprzez ponowne udostępnianie, linki na Discordzie i nieoficjalne serwery lustrzane – a właśnie w takim środowisku kwitną fałszywe pliki do pobrania rzekomo pochodzące z „wycieków” oraz strony służące do wyłudzania danych logowania. Fani poszukujący wycieków lub usuniętych klipów mogą trafić na nieznane strony i w tej chwili ufają temu, co tam znajdują. To właśnie ta luka jest wykorzystywana przez atakujących.
Marijus Briedis
Co prawda studio odpowiedzialne za tytułową produkcję, Rockstar Games, a także jej wydawca w postaci Take-Two Interactive, nie odnieśli się jeszcze do zaistniałej sytuacji, niemniej druga z firm aktywnie walczy z przeciekami, blokując nieautoryzowane materiały w mediach społecznościowych (przy okazji dając dobitnie do zrozumienia, iż treści te rzeczywiście przedstawiają fragmenty rozgrywki).
Jeśli zależy nam na bliższym zapoznaniu się z Grand Theft Auto 6 i nie chcemy niepotrzebnie ryzykować, najlepszą opcją pozostaje uzbrojenie się w cierpliwość i poczekanie do 27 sierpnia, kiedy to rozszerzony pokaz gry zadebiutuje na Netfliksie, a kilka godzin później – również na YouTubie i innych platformach.









0 komentarzy