Najnowszy raport firmy badawczej Circana przyniósł komplet interesujących danych dotyczących sytuacji amerykańskiego rynku gier wideo w lipcu. Jak się okazuje, sprzedaż konsol i sprzętu w rzeczonym okresie spadła o 29% rok do roku, osiągając poziom zbliżony do kryzysowego 2020 roku, kiedy to świat mierzył się z pandemią SARS-CoV-2 i zarządzonymi przez polityków lockdownami. Jak wychwyciła redakcja Eurogamera, historyczne minima odnotowano również w segmencie gier pudełkowych, podczas gdy jedyną rosnącą gałęzią branży pozostają usługi subskrypcyjne.
Sprzęt i pudełkowe wydania gier w USA cieszą się minimalnym zainteresowaniem
Lipiec okazał się wyjątkowo trudnym miesiącem dla producentów sprzętu do gier. W zasadzie wszystkie popularne konsole, od PlayStation, przez Xboksa, po produkty spod szyldu Nintendo (czyli aktualnie głównie Switcha 2), odnotowały gorsze wyniki sprzedaży niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co przełożyło się na spadek ogólnych wydatków na tego typu urządzenia o 29%, plasując je na poziomie zbliżonym do tych z lipca 2020 roku. O ile wówczas przyczyną był brak towaru w sklepach spowodowany przerwaniem łańcuchów dostaw, tak aktualnie głównym winowajcą okazują się zaporowe ceny urządzeń elektronicznych.
Osobną kwestią pozostaje to, iż wydatki na nowe wydania fizyczne w Stanach Zjednoczonych spadły do najniższego poziomu w historii pomiarów, czyli od 1995 roku. Wedle omawianego raportu, od początku bieżącego roku 63% wydatków związanych z kupnem pudełkowych gier przypada na pozycje od Nintendo, z kolei 32% na te ze stajni PlayStation. Jak więc widać, Xbox nie cieszy się przesadnym zainteresowaniem, z kolei pecety już dawno wypadły z obiegu w tej kategorii.
Europejczycy preferują wydania fizyczne gier
W tym miejscu wypada podkreślić, iż statystyki te dotyczą wyłącznie USA, a wiele wskazuje na to, że poza granicami tego państwa płyty cieszą się większym uznaniem. Dla przykładu, rozkład sprzedaży Astro Bota we Francji (w ujęciu ogólnym, nie samym lipcu) to 68% wydania fizyczne/32% kopie cyfrowe, a w Australii – 60%/40%. U Jankesów współczynniki te wynoszą zaś odpowiednio 35% do 65%.
Analogicznie sytuacja prezentuje się w kontekście Assassin’s Creed Shadows. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wyłącznie 26% sprzedanych egzemplarzy miało namacalną formę, tak we Francji ich udział wynosił 58%, z kolei w Australii – 54%. W Japonii możemy mówić o względnym remisie (48% do 52%), podobnie prezentują się statystyki z Wielkiej Brytanii (45% do 55%). Nie sposób więc powiedzieć, że gracze nie przepadają za płytami – nie lubią ich głównie Amerykanie i Kanadyjczycy, którzy, dla odmiany preferują systemy subskrypcyjne (wynik w tym segmencie poprawił się w Stanach o 6% w porównaniu do minionego roku) i wykładanie pieniędzy na licencje umożliwiające uruchamianie danego tytułu tak długo, jak jego producent i wydawca na to pozwalają.
Amerykanie z chęcią przyjmują remastery starych gier
Choć ogólne wydatki na gry, sprzęt i akcesoria w Stanach Zjednoczonych spadły łącznię o 10% rok do roku w przypadku konsol, komputeró osobistych oraz urządzeń mobilnych, tak niektóre pozycje wciąż były w stanie zarobić tony gotówki dla swoich twórców.
Najlepiej sprzedającą się grą miesiąca w USA został port Call of Duty: Black Ops 2, który trafił na PS4 i PS5 w połowie lipca, z kolei pierwsze Black Ops zajęło 5. miejsce. Szacuje się, że oba porty sprzedały się łącznie w nakładzie 11 milionów egzemplarzy. W pierwszej dziesiątce znalazły się również takie tytuły jak Assassin’s Creed Black Flag Resynced, Splatoon Raiders oraz EA Sports College Football 27. Z kolei Halo: Campaign Evolved, przedstawiciel marki darzonej w Ameryce ogromnym sentymentem, uplasowało się dopiero na 6.pozycji, przegrywając z kilkunastoletnimi, odgrzanymi przedstawicielami serii Call of Duty.











0 komentarzy