Przejdź do treści

Elon Musk przegrywa głośny proces z OpenAI. Miliarder spóźnił się ze złożeniem aktu oskarżenia

3 minuty czytania

Sąd odrzucił roszczenia Muska względem OpenAI, a głównym czynnikiem przemawiającym za wydaniem takiego wyroku był fakt, iż miliarder spóźnił się ze złożeniem aktu oskarżenia o bite kilka lat.

Wedle relacji dziennika BBC, sąd federalny w Kalifornii ostatecznie oddalił głośny pozew Elona Muska przeciwko OpenAI, szefowi firmy w postaci Sama Altmana oraz Microsoftowi. Dziewięcioosobowa ława przysięgłych jednogłośnie uznała, że miliarder zbyt długo zwlekał z wejściem na drogę prawną, przez co jego roszczenia uległy przedawnieniu. Musk, który domagał się m.in. odszkodowania w wysokości astronomicznej kwoty 150 miliardów dolarów oraz całkowitego rozwiązania komercyjnej struktury twórców ChatGPT, opuścił salę sądową z pustymi rękami i zwieszoną głową.

Lata przepychanek zakończone w dwie godziny na sali rozpraw

Batalia prawna między Muskiem a OpenAI doczekała się niespodziewanie szybkiego finału. Ława przysięgłych w Oakland potrzebowała zaledwie około dwóch godzin narady, aby wydać jednoznaczny werdykt na korzyść OpenAI. Prowadząca sprawę sędzia federalna Yvonne Gonzalez Rogers w pełni zaakceptowała to rozstrzygnięcie i oficjalnie oddaliła powództwo.

Co ciekawe, klucz do zwycięstwa OpenAI nie stanowiła jednak merytoryczna ocena tego, czy firma postępowała etycznie, czy też nie. Jak się bowiem okazało, wygraną przedsiębiorstwo zawdzięcza przede wszystkim… opieszałości ze strony Elona. Zgodnie z kalifornijskim prawem, powód ma trzy lata na zgłoszenie roszczeń od momentu, w którym dowiedział się (lub powinien był się dowiedzieć) o rzekomym złamaniu umowy.

Reprezentujący Altmana i jego towarzyszy prawnicy wykazali, że tytułowy miliarder doskonale wiedział o transformacji firmy w podmiot nastawiony na zysk już w 2019 roku, kiedy to Microsoft zainwestował w projekt pierwszy miliard dolarów. Biorąc pod uwagę, iż Elon zdecydował się na złożenie pozwu dopiero w 2024 roku, oznaczało to odczuwalne przekroczenie dopuszczalnego terminu, to zaś skutecznie zamknęło drogę do dalszych roszczeń.

Czy OpenAI zdradziło swoje pierwotne ideały i Elona Muska?

Podczas omawiania rzeczonej sytuacji warto mieć na względzie, iż Elon Musk był jednym ze współzałożycieli OpenAI. We wczesnej fazie istnienia ówczesnego start-upu wspierał go zastrzykami gotówki sięgającymi dziesiątek milionów dolarów, co z perspektywy czasu oraz generowanych przez firmę przychodów (oraz kosztów) wydaje się wręcz śmiesznie małą kwotą. Muskowi chodzi jednak nie tyle o sprzeniewierzenie zainkasowanych przez niego środków, ile o zdradę ideałów.

W swoim pozwie oskarżał Sama Altmana oraz prezydenta spółki Grega Brockmana o odejście od pierwotnej misji, którą było stworzenie bezpiecznej sztucznej inteligencji non-profit dla dobra całej ludzkości. Zdaniem Muska, liderzy OpenAI oszukali go, potajemnie przekształcając laboratorium w maszynkę do zarabiania pieniędzy i tym samym bezprawnie się wzbogacając. Podczas procesu ostro komentował działania swoich byłych partnerów, twierdząc wprost, że „nie wolno okradać organizacji charytatywnej”.

To naprawdę bardzo proste. Kradzież z organizacji charytatywnej jest niedopuszczalna… Gdyby plądrowanie organizacji charytatywnych było w porządku, zniszczyłoby to całe podstawy działalności charytatywnej.

Z taką narracją kategorycznie nie zgadzali się obrońcy OpenAI. Reprezentujący firmę mecenas William Savitt stwierdził po ogłoszeniu wyroku, że pozew Muska był jedynie obłudną i spóźnioną próbą sabotowania rynkowego konkurenta. Przypomniał, iż Musk założył w międzyczasie własną firmę zajmującą się AI, xAI, a spór próbuje wykorzystać do uderzenia w pozycję twórców ChataGPT. Przedstawiciele Microsoftu również wyrazili swoją ulgę po zapadnięciu wyroku, dodając, że „fakty i chronologia w tej sprawie są od dawna jasne”.

Czy to koniec sporu między Elonem Muskiem a OpenAI?

Choć OpenAI może odkorkowywać szampana, Elon Musk nie zamierza składać broni. Miliarder natychmiast odniósł się do wyroku na swojej platformie społecznościowej X.

We wpisie mężczyzna skrytykował decyzję sądu, umniejszając jej znaczenie. Według niego sędzia i ława przysięgłych nigdy nie ocenili realnych zarzutów i dowodów, a jedynie zasłonili się „kalendarzowym kruczkiem technicznym”. Zapowiedział też oficjalnie, iż jego prawnicy złożą apelację do Sądu Apelacyjnego Stanów Zjednoczonych dla Dziewiątego Okręgu.

0 komentarzy

Zostaw komentarz