Przejdź do treści

PR-owiec Nvidii wrobiony w fałszywe zgłoszenie przeciw Telewizji Republika. „Od lat ktoś podszywa się pode mnie”

3 minuty czytania

Sprawa fałszywych zgłoszeń wymierzonych w dziennikarzy Telewizja Republika przybrała niespodziewany obrót. Jan Adryański – Community PR Manager CEE w Nvidii i osoba dobrze znana w polskiej branży technologicznej – opublikował obszerny wpis, w którym przekonuje, że został bezpodstawnie powiązany z całą aferą, a sam od lat jest ofiarą podszywania się pod jego osobę.

„Od grudnia 2023 nie potrafią złapać sprawców fałszywych zgłoszeń”

Według jego relacji nazwisko Adryańskiego padło podczas programu prowadzonego przez Michała Rachonia na antenie Telewizja Republika jako osoby odpowiedzialnej za fałszywe wezwania służb. Problem w tym, że – jak twierdzi – podobne incydenty zgłasza policji już od 2023 roku.

Z opublikowanego wpisu wynika, że ktoś od dłuższego już czasu wykorzystuje jego imię i nazwisko do wysyłania fałszywych zawiadomień do prokuratur i służb ratunkowych. Adryański opisuje sytuacje, w których pod jego dom miały przyjeżdżać policja, straż pożarna i pogotowie po zgłoszeniach sugerujących zagrożenie życia lub bezpieczeństwa.

Co istotne, według niego służby miały doskonale znać sprawę i wiedzieć, że jest osobą poszkodowaną, a nie autorem zgłoszeń. We wpisie podkreśla, że fałszywe zawiadomienia nie były efektem zaawansowanych cyberataków czy spoofingu, lecz zwykłych wiadomości e-mail wysyłanych z adresów stylizowanych na jego dane.

Kulminacja po aferze z dziennikarzami

Ostatni przypadek, który stał się przyczyną wpisu w serwisie X, dotyczy fałszywego zgłoszenia dotyczącego dziennikarzy Telewizja Republika. To właśnie tutaj – mimo wcześniejszej wiedzy o podszywaniu się pod dane Adryańskiego – policja miała przeprowadzić nocne przeszukanie jego mieszkania i skonfiskować sprzęt elektroniczny.

(… ) robią mi (poszkodowanemu) przeszukanie o 22 w nocy i konfiskują sprzęt elektroniczny. Mimo, że od 2023 mieli już setki takich zgłoszeń i chyba już każdy funkcjonariusz, strażak i ratownik w Gliwicach zna mnie i wie o sprawie.

Trudno nie dostrzec absurdu sytuacji opisywanej przez Adryańskiego. Człowiek, który od lat miał alarmować o wykorzystywaniu jego tożsamości, nagle sam zostaje publicznie powiązany z głośną aferą i potraktowany jak potencjalny sprawca.

„Koszt dla sprawcy to zero złotych”

W całej historii szczególnie mocno wybrzmiewa jeszcze jeden wątek: bezradność państwa wobec stosunkowo prostych metod internetowego nękania. Adryański opisuje, że do wywoływania interwencji służb wystarczały zwykłe maile wysyłane do urzędów i prokuratur. „Koszt dla atakującego 0 zł. Koszt dla państwa? Miliony” – napisał we wpisie. Dla wielu osób z branży technologicznej sytuacja wygląda jak podręcznikowy przykład tego, jak łatwo można wykorzystać cudzą tożsamość do stworzenia fałszywego obrazu sprawcy, szczególnie gdy administracja i służby działają pod presją medialnej sprawy.

Na ten moment Policja nie opublikowała oficjalnego stanowiska odnoszącego się do relacji Adryańskiego. O prywatny kontakt w komentarzu poprosił za to dziennikarz Telewizji Republika, Michał Rachoń.

0 komentarzy

Zostaw komentarz