Ostatnie wycieki materiałów związanych ze zbliżającym się Grand Theft Auto VI nie przestają wywoływać w internecie burzy rzadko spotykanych rozmiarów. Trudno się dziwić nieukrywanej radości wielu fanów serii, którzy od prawie 13 lat karmieni byli przez twórców wyłącznie nową zawartością skupiającą się dookoła trybu dla wielu graczy z poprzedniej odsłony. Na różnych forach dyskusyjnych nietrudno znaleźć opinie, że Rockstar sam sobie jest winny całej sytuacji poprzez ukrywanie szczegółów rozgrywki i nieporównywalną do skali zainteresowania ciszę marketingową. Choć łatwo w takich sytuacjach nie sympatyzować z abstrakcyjnymi tworami jakimi są studia tworzące gry, to myślę, że warto również pamiętać, że stoją za nimi ludzie, którzy dotykani są konsekwencjami tak poważnych naruszeń protokołów bezpieczeństwa.
To nie pierwszy przypadek wycieku Grand Theft Auto VI
Jason Schreier z agencji Bloomberg opublikował niedawno dość obszerny artykuł i materiał wideo na temat nastrojów wewnątrz studia w następstwie obiegających internet wycieków. Ważnym dla kontekstu całej sytuacji jest zaznaczenie, że to nie pierwszy przypadek wycieku w długiej historii procesu rozwoju gry. Już we wrześniu 2022 roku inny haker opublikował zdjęcia i klipy wideo z wczesnej wersji gry Grand Theft Auto VI, która nie była wówczas jeszcze nawet zapowiedziana. To ogromne naruszenie zabezpieczeń wstrząsnęło firmą Rockstar Games i skłoniło ją do wdrożenia szeregu nowych procedur, mających zapobiec powtórzeniu się takiej sytuacji. Taka sytuacja powtórzyła się właśnie teraz.
Na początku zeszłego tygodnia osoba lub grupa podająca się za CyberLeek zaczęła publikować nowe materiały z długo oczekiwanej gry. Według osoby zaznajomionej ze strategią firmy Rockstar – która wypowiedziała się dla Bloomberga anonimowo, ponieważ nie była upoważniona do komentowania tej sytuacji – firma nie zidentyfikowała jeszcze sprawcy wycieku ani nie ustaliła, w jaki sposób doszło do najnowszego naruszenia protokołów bezpieczeństwa. Jednak, jak dodała ta osoba, wewnątrz firmy panuje obecnie atmosfera „wszystkich rąk na pokład”, a kierownictwo stara się ustalić źródło wycieku i namierzyć osobę odpowiedzialną.
Pracownicy Rockstar czują się sfrustrowani i wyczerpani.
Po pierwszym wycieku cztery lata temu firma Rockstar wdrożyła szereg rygorystycznych protokołów bezpieczeństwa, które rzekomo miały zapobiegać tego rodzaju naruszeniom w przyszłości. Studio wezwało wszystkich programistów do powrotu do biura na pięć dni w tygodniu i zrezygnowało z pracy zdalnej, uniemożliwiając zespołowi pracującemu nad Grand Theft Auto VI korzystanie z narzędzi lub dostęp do plików gry, gdy nie przebywali przy swoich biurkach.
Była to wówczas bardzo kontrowersyjna decyzja, która wywołała wiele narzekań wśród pracowników Rockstar na całym świecie. Problem polegał nie tylko na tym, że musieli odejść od dotychczasowego harmonogramu wygodnej pracy hybrydowej i przychodzić do biura pięć dni w tygodniu — chodziło też o nagłe odebranie elastyczności w zakresie pracy zdalnej co, jak przekazuje Schreier, uniemożliwiało komuś, przykładowo, zabranie dziecka na popołudniową wizytę u lekarza, a następnie spędzenie reszty dnia na pracy z domu. Dla wielu pracowników Rockstar szczególnie frustrujące jest to, że pomimo tych nowych środków bezpieczeństwa sytuacja właśnie się powtórzyła.
Morale w firmie pozostają niskie również z bardziej artystycznych powodów. Nie sposób nie sympatyzować z twórcami, którzy latami pracowali nad długo wyczekiwanym dziełem, przelewali pot, a często pewnie nawet łzy, aby móc zaprezentować nam coś zupełnie wyjątkowego. Ich obecna frustracja wynika teraz także z tego, że zamiast ujrzeć wynik ich wieloletniej pracy w dokładnie takiej formie, jaką chcieli nam przedstawić, nasze pierwsze obcowanie z bezpośrednią rozgrywką z tytułu obklejone jest irytującymi znakami wodnymi, a każdy klip jest pokryty reklamą memecoina, który CyberLeek stworzył specjalnie na tę okazję. Ich wysiłek staje się tym samym chwilą „chwały” dla kogoś zupełnie innego.
Już bliżej niż dalej, 27 sierpnia zobaczymy oficjalne materiały
Firma Rockstar stara się podnieść morale pracowników, podczas gdy jej prawnicy intensywnie poszukują osoby odpowiedzialnej za wyciek. Jeden z członków kierownictwa firmy wysłał do pracowników e-mail, w którym potępił sprawcę wycieku i zapewnił, że incydent ten nie umniejszy wartości doskonałej pracy, jaką wykonali. W międzyczasie twórcy kontynuują prace nad grą, a jej premiera zaplanowana jest na 19 listopada.
Choć wycieki i nerwowa atmosfera odbijają się negatywnie na wszystkich członkach zespołu, to wciąż przewiduje się, że będzie to jedna z najbardziej dochodowych gier wideo w historii. Już 27 sierpnia firma Rockstar zaprezentuje pierwsze oficjalne fragmenty rozgrywki w rozszerzonej wersji zwiastuna na platformie Netflix, a kilka godzin później także w serwisie YouTube. Już bliżej niż dalej. Zarówno dla fanów, jak i samych twórców.











0 komentarzy