Wiele wskazuje na to, że prywatność użytkowników satelitarnej sieci Starlink stanęła pod znakiem zapytania. Izraelskie firmy powiązane z sektorem wywiadowczym opracowały narzędzia, które pozwalają na precyzyjne lokalizowanie terminali na całym świecie oraz łączenie ich z konkretnymi tożsamościami poprzez wykorzystanie danych zaczerpniętych z systemów technologii reklamowych.
Izraelskie przedsiębiorstwa szpieguję użytkowników Starlinka?
Opisywane rewelacje zostały przytoczone m.in. przez dziennik Haaretz. Z przedstawionych wewnątrz artykułu informacji wynika, iż każdy z terminalów Starlinka pozostawia po sobie specyficzny ślad. Smartfony i inne urządzenia pracujące w zasięgu danego nadajnika nieustannie wysyłają do sieci dane telemetryczne, lokalizacyjne oraz, co w tym przypadku odgrywa najważniejszą rolę, identyfikatory reklamowe.
Dzięki korelacji czasu i przestrzeni, stosowane przez izraelskie firmy algorytmy są w stanie powiązać telefon z danym terminalem. Następnie ten sam identyfikator reklamowy, wykryty wcześniej w innych sieciach (np. komórkowych czy domowych), pozwala na odkrycie tożsamości użytkownika i przypisanie urządzenia do konkretnej osoby.
Skala operacji jest zarówno imponująca, jak i mocno niepokojąca. Z ujawnionych danych wynika, iż monitorowanych jest obecnie około miliona terminali Starlink na całym świecie, a sam system jest w stanie przy okazji wykryć około 5,5 miliona urządzeń podłączonych do tych anten. Jeśli wierzyć doniesieniom wspomnianego dziennika, już przeszło 200 000 terminali zostało w pełni zdeanonimizowanych i powiązanych z konkretnymi ludźmi lub urządzeniami. Jednym z elementów tego przedsięwzięcia jest odświeżana w interwałach ok. 6 minut mapa aktywności, która umożliwia śledzenie wybranych celów niemal w czasie rzeczywistym.
Kto za tym wszystkim stoi? Zarzuty kierowane są w kierunku dwóch firm o izraelskich korzeniach: TargetTeam (twórcy softu Stargetz) oraz Rayzone (powiązane z Ministerstwem Obrony Izraela). Przedsiębiorstwa te wykorzystują nawyki użytkowników, którzy często nie mogą wytrzymać bez dostępu do mediów społecznościowych, tym samym niwecząc wszelkie działania podejmowane celem zapewnienia bezpieczeństwa oraz utrzymania prywatności. Jak dość dosadnie podsumował to przedstawiciel TargetTeam w rozmowie z Haaretz: „Statek może wyłączyć system identyfikacji (AIS), ale załoga wciąż potrzebuje TikToka”.
Kogo może śledzić Izrael?
Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, firmy zasłaniają się tym, iż opracowana przez nie technologia służy do „przeciwdziałania terroryzmowi, egzekwowania sankcji oraz prac z zakresu bezpieczeństwa”. Prezentacje systemu obejmowały cele w regionie Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej, niemniej na mapie widoczne były także te znajdujące się m.in. na terenie Chin i Rosji.
Organizacja Amnesty Security Lab ostrzegła, że już samo istnienie takiego rozwiązana stanowi bezpośrednie zagrożenie dla dziennikarzy, aktywistów oraz cywilów przebywających w strefach konfliktów lub obszarach z odciętym dostępem do tradycyjnego Internetu. Starlink, często będący jedynym oknem na świat dla wielu osób, może stać się narzędziem ułatwiającym ich namierzenie.
Na koniec warto przypomnieć, że niedawno w izraelskim oddziale Microsoftu nastąpiło pokaźne przetasowanie, a jednostka ta trafiła pod zwierzchnictwo Francuzów. Powodem miało być nieautoryzowane udzielanie dostępu do usługi Azure lokalnemu Ministerstwu Obrony, co nie spodobało się centrali giganta z Redmond.
0 komentarzy