Amerykańskie stowarzyszenie Entertainment Software Association (ESA) ostrzega, że nadchodząca ustawa anty-deepfake, znana szerzej jako No Fakes Act (bądź też Nurture Originals, Foster Art, and Keep Entertainment Safe, bo tak brzmi jej pełna nazwa), może zdewastować branżę gier wideo w USA. Według organizacji obecny kształt przepisów nie zawiera wyraźnego rozróżnienia między szkodliwymi deepfake’ami a legalnie tworzonymi cyfrowymi replikami, co stwarza ogromne ryzyko dla deweloperów angażujących prawdziwych aktorów w trakcie procesu produkcji.
No Fakes Act w obecnym stanie to spory problem dla gamedevu
Jak podaje redakcja Game Developer, Stanley Pierre-Louis, prezes i dyrektor generalny ESA, skierował oficjalny list do Komisji Sądownictwa Senatu USA, adresowany bezpośrednio do jej przewodniczącego Chucka Grassleya oraz członka komisji Dicka Durbina. W dokumencie podkreślono, że projekt ustawy w swoim obecnym stanie wprowadza poziom niepewności, który stanowi realne zagrożenie nie tylko dla istniejących już tytułów, ale również dla przyszłości rozwoju gier wideo w całych Stanach Zjednoczonych.
Pismo zawiera wzmiankę dotyczącą tego, iż „projekt ustawy nie rozróżnia szkodliwych deepfake’ów od legalnych replik cyfrowych, takich jak te w grach wideo„. ESA obawia się, że tak sformułowane przepisy mogą prowadzić do masowych pozwów sądowych ze strony osób, które nawet czysto przypadkowo będą przypominać postacie stworzone w grach komputerowych – i w tym przypadku nie pomoże już wyświetlona po uruchomieniu tytułu plansza prosząca o niezawracanie sobie głowy ewentualną zbieżnością wizerunków.
Choć Pierre-Louis uważa, że branża ostatecznie wygrywałaby takie sprawy przed sądem, to sam czas oraz ogromne koszty prowadzenia sporów prawnych byłyby dla twórców gier „ekonomicznie druzgocące”. Ponadto ustawa nakłada odpowiedzialność prawną również na dostawców narzędzi i usług wykorzystywanych do tworzenia wspomnianych replik. Jak napisał głównodowodzący Entertainment Software Association:
Nasze firmy od wielu lat doskonalą technologie cyfrowe, aby tworzyć realistyczne, interaktywne światy fikcyjne, które cieszą się popularnością wśród milionów użytkowników. Wiele z tych narzędzi jest udostępnianych klientom, aby mogli tworzyć własne, niepowtarzalne awatary i postacie w grach. Obawiamy się, że projekt ustawy w obecnym brzmieniu nie rozróżnia w wystarczającym stopniu narzędzi i usług stworzonych specjalnie w celu umożliwienia tworzenia szkodliwych cyfrowych replik od możliwości nadużywania przez osoby trzecie innowacyjnych, wielofunkcyjnych i w innym kontekście legalnych narzędzi, które pozwalają na tworzenie cyfrowych replik.
Pytaniem pozostaje, czy Stanley’owi i reprezentowanym przez niego deweloperom uda się wywalczyć wprowadzenie zmian w usatwie. No Fakes Act cieszy się silnym poparciem ze strony hollywoodzkiego związku zawodowego aktorów SAG-AFTRA, a celem regulacji, jak podają media, ma być stworzenie ogólnokrajowych, twardych ram prawnych opartych na wyraźnej zgodzie wykonawców na wykorzystanie ich cyfrowych wizerunków w dziełach ekspresyjnych.
Komisja Sądownictwa Senatu USA włączyła projekt ustawy No Fakes Act do swojego porządku obrad na dzień 11 czerwca. Zwolennicy ustawy argumentują, że nowe prawo jest absolutnie niezbędne do walki z technologią, która bez kontroli potrafi niszczyć ludzkie życia. ESA utrzymuje, iż w projekcie przepisów obecne są potencjalnie groźne dziury i wystąpiła z propozycją poprawek, niemniej te zostały odrzucone.
0 komentarzy