Na japońskiej giełdzie doszło do wyraźnego przetasowania, którego głównym beneficjentem, ku zdziwieniu wielu osób, okazał się sektor gier wideo. Wedle raportu Bloomberga, we wtorek akcje Nintendo zyskały na wartości ok. 6,8%, tym samym odnotowując najdłuższą serię wzrostów od połowy marca. Analitycy wskazują na to, iż za tym nagłym odbiciem stoi… rosnące znużenie inwestorów gigantycznymi nakładami na sztuczną inteligencję oraz chęć powrotu do wykładania gotówki na marki o stabilnej, popartej latami doświadczenia, pozycji na rynku.
Japończycy wolą inwestować w gry wideo niż w sztuczną inteligencję
Wtorkowa sesja na giełdzie w Tokio była nie tyle anomalią, ile dobitnym dowodem na to, że firmy opierające swoją działalność na sztucznej inteligencji cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem ze strony inwestorów. Kapitał zaczął odpływać ze spółek mocno powiązanych z AI (takich jak m.in. SoftBank), trafiając do przedsiębiorstw z szeroko rozumianej branży rozrywkowej, do której to zalicza się Nintendo.
Opisywane zjawisko zostało okraszone mianem „zmęczenia sztuczną inteligencją” i jest wynikiem rosnącej ostrożności wobec olbrzymich wydatków na infrastrukturę technologiczną. Jako że wciąż nie wiadomo, jaki będzie ostateczny zwrot z tytułu takich inwestycji, a coraz mniej osób daje wiarę górnolotnym zapowiedziom gigantów technologicznych, firmy takie mogą już wkrótce znaleźć się w nieciekawych pozycjach.
Co więcej, na zmianie priorytetów zyskało nie tylko Nintendo – akcje Bandai Namco Holdings oraz Konami Group wystrzeliły do góry w trakcie tej samej sesji o ponad 9%.
AI fuj, Nintendo okej
Z perspektywy Nintendo ten nagły wzrost akcji to miły powiew świeżości po serii spadków z przeszłości. Jak wynika z giełdowych analiz, akcje spółki straciły na początku maja blisko 10% swojej wartości, co były wynikiem rozczarowujących prognoz finansowych na cały rok oraz chłodnego przyjęcia zapowiedzi podwyżki ceny drugiego Switcha.
Mimo przejściowego rozczarowania prognozami za pierwszy kwartał, analitycy podkreślają, że Switch 2, który trafił do sprzedaży w czerwcu minionego roku, ma przed sobą świetlaną przyszłość, głównie za sprawą stabilnie rozwijającej się bazy użytkowników, która powinna zapewniać korporacji widoczne zyski aż do końca obecnej dekady. Zbliżony potencjał rynkowy dostrzeżono także we wspomnianych już Konami oraz Bandai Namco. Żadna z tych firm nie uczestniczy w wartym ponad 700 miliardów dolarów cyklu wydatków inwestycyjnych na AI w 2026 roku, co z perspektywy japońskich inwestorów staje się coraz większym atutem.
Nie brak jednak opinii, iż obecne zawirowania na japońskiej giełdzie to wyłącznie forma wczesnego zabezpieczenia. Rynek podobno czeka na nadchodzące raporty finansowe amerykańskich gigantów (Microsoftu, Google, Mety i Amazona) za drugi kwartał, które to ostatecznie zweryfikują, czy ogromne inwestycje w AI przekładają się na zwiększone dochody.
0 komentarzy