Problem ten, jak się okazuje, ma kilka źródeł – od własnych decyzji biznesowych po rosnącą konkurencję ze strony bezpłatnych platform, takich jak YouTube i TikTok.
Netflix szuka przyczyn spadku oglądalności
Jak informuje The Verge, powołując się na analizę Bloomberga, Netflix próbuje ustalić, dlaczego kolejne sezony wielu produkcji przyciągają znacznie mniej widzów niż debiutanckie odsłony. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest drugi sezon serialu Awantura, który w ciągu pierwszych czterech tygodni emisji zanotował spadek oglądalności na poziomie około 70% względem pierwszej serii.
Problem dotyczy również innych głośnych tytułów. Aktorska adaptacja Avatar: Ostatni władca wiatru straciła w drugim sezonie 59% widzów w porównaniu z premierą pierwszej serii, a serialowa wersja One Piece – około 30%. Podobne spadki odnotowano w przypadku innych produkcji Netflixa: Nocny agent stracił około 50% widzów między pierwszym a drugim sezonem (a między trzecim a czwartym kolejne 35%), komedia Cztery pory roku – 63%, a Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki aż 80%.
Długie przerwy i kasowanie seriali nie pomagają
Jednym z najczęściej wskazywanych powodów jest strategia samego Netflixa. Platforma od lat krytykowana jest za częste anulowanie seriali po jednym lub dwóch sezonach, szczególnie wtedy, gdy koszty produkcji zaczynają rosnąć. Taka polityka sprawia, że część widzów z rezerwą podchodzi do nowych produkcji, obawiając się, że historia nigdy nie zostanie zakończona.
Drugim problemem są coraz dłuższe przerwy między sezonami – dobrymi przykładami są Awantura i One Piece, gdzie wyniosły one około trzech lat. W wielu przypadkach widzowie muszą czekać nawet kilka lat na kontynuację, co utrudnia utrzymanie zainteresowania i sprzyja odpływowi odbiorców do innych form rozrywki. Problemem dla niektórych mogą się również okazać reklamy w najtańszym abonamencie; platforma jednak twierdzi, że ten cieszy się dużą popularnością i widzi w nim przyszłość.
TikTok i YouTube skutecznie walczą o czas użytkowników
Netflix musi również konkurować o uwagę użytkowników z platformami oferującymi darmowe treści. Według danych eMarketer, w 2024 roku dorośli użytkownicy w USA spędzali na TikToku średnio 58,4 minuty dziennie – niemal tyle samo, co na Netflixie (62,1 minuty). Z kolei raport firmy badawczej Digital wskazał, że w 2025 roku YouTube po raz pierwszy wyprzedził Netflixa pod względem czasu oglądania: użytkownicy spędzali na nim średnio 99,1 minuty dziennie wobec 93,4 minuty na Netflixie.
To jeden z powodów, dla których firma rozwija ofertę wykraczającą poza tradycyjne seriale i filmy. W ostatnich latach platforma inwestuje w gry, transmisje wydarzeń sportowych oraz podcasty wideo, a od 3 sierpnia 2026 roku wprowadzi na wybrane rynki krótkie materiały wideo. To rozwinięcie wcześniej wprowadzonej funkcji Clips – pionowego feedu przypominającego TikToka, zbudowanego z materiałów z własnej biblioteki Netflixa. Ma to pozwolić lepiej wykorzystać momenty, w których użytkownicy sięgają po telefon tylko na kilka minut.
Model binge-watchingu ma także swoje konsekwencje
Według analizy The Verge zmienił się również sposób konsumowania seriali. Netflix przez lata popularyzował model publikowania całych sezonów jednocześnie, zachęcając do oglądania wielu odcinków podczas jednego seansu.
Choć rozwiązanie to okazało się ogromnym sukcesem i wpłynęło na rozwój całego rynku streamingu, jednocześnie utrudnia długotrwałe utrzymanie zainteresowania konkretnymi produkcjami. Po obejrzeniu całego sezonu widzowie szybko przechodzą do kolejnych nowości, a dyskusje wokół seriali wygasają znacznie szybciej niż w przypadku cotygodniowych premier odcinków.
Sama popularność marki nie wystarczy
Autor analizy zwraca również uwagę, że nie wszystkie produkcje utrzymują jakość na przestrzeni kolejnych sezonów. W przypadku największych hitów, takich jak Stranger Things, silna marka pozwalała utrzymać wysoką oglądalność mimo chłodniejszego przyjęcia ostatniej, piątej serii. Mniejsze i nowsze produkcje nie mają jednak takiego marginesu bezpieczeństwa.
Zdaniem The Verge rozwiązaniem problemu byłoby konsekwentne rozwijanie seriali, którym udało się zbudować lojalną społeczność widzów, zamiast ich szybkiego anulowania. Taka strategia wymaga jednak większych nakładów finansowych oraz cierpliwości, co nie zawsze jest zgodne z krótkoterminowymi oczekiwaniami inwestorów. Zwłaszcza że akcje Netflixa straciły w tym roku około 17 procent wartości.











0 komentarzy