Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy was o problemie nękającym pierwszych nabywców nowych urządzeń od Valve. Użytkownik o pseudonimie me_hill wrzucił zdjęcie sprzętu oraz opis sugerujący całkowity brak reakcji sprzętu, któremu towarzyszyła usterka okrzyknięta „czerwoną linią śmierci”. Sytuacja od razu przywołała w pamięci graczy niesławny „Red Ring of Death” z czasów konsoli Xbox 360, rodząc w sieci obawy o niską jakość premierowej partii. Okazuje się jednak, że rzekoma wada fabryczna była raczej fałszywym alarmem.
Sprzęt jest cały
Obawy o fizyczne stopienie lub nieodwracalne zniszczenie kluczowych komponentów w konsolach Steam Machine, które zdążyły trafić do klientów, były przedwczesne. Groźnie wyglądająca czerwona linia na froncie maszyny nie dotyczy awarii sprzętu. Dzień po opublikowaniu pierwotnego posta, jego autor podzielił się aktualizacją, którą sam określił jako „pozbawioną dramatyzmu i nieco zawstydzającą”. Użytkownik początkowo próbował odłączać urządzenie od zasilania na kilka godzin, ale to nie przyniosło żadnego efektu. Wystarczyło jednak zostawić konsolę odpiętą od prądu na całą noc i następnego ranka Steam Machine uruchomiło się bez absolutnie żadnych problemów.
Do dyskusji na forum szybko włączyło się konto oficjalnego wsparcia technicznego, SteamHWFeedback, które ostatecznie wyjaśniło całe zamieszanie. Złowrogo wyglądająca usterka nie dotyczyła awarii grafiki. Przedstawiciele firmy wytłumaczyli, że kod na panelu frontowym został po prostu wyświetlony w lustrzanym odbiciu w wyniku sprzętowego błędu komunikacji. W rzeczywistości urządzenie informowało wyłącznie o problemach z trenowaniem pamięci operacyjnej (memory training), a nie awarii GPU.
Co zrobić, jeśli zobaczycie „czerwoną linię śmierci”?
Valve opublikowało też stosowne instrukcje dla osób, które mogą natrafić na identyczny błąd w swoich egzemplarzach. Oficjalnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest wykonanie resetu pamięci CMOS krok po kroku. Jeśli ten zabieg nie rozwiąże sprawy, producent zaleca kontakt z obsługą techniczną za pośrednictwem czatu.











0 komentarzy