13 lipca Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oficjalnie zamknęła dochodzenie ws. wypadku podczas lotu 12 i zaakceptowała ustalenia oraz działania naprawcze przedstawione przez SpaceX. To właśnie ta decyzja – wydana zaledwie trzy dni przed planowanym startem – otworzyła drogę do 13. lotu testowego.
Starship: FAA zamknęła dochodzenie, droga do startu otwarta
W raporcie FAA wskazano dwie najbardziej prawdopodobne przyczyny utraty boostera podczas poprzedniej misji: skutki cieplne oddziałujące na elementy układu napędowego podczas wznoszenia oraz błędnie skonfigurowany system alarmowy silników, który powodował ich przedwczesne, nieuzasadnione wyłączanie. SpaceX zmodyfikował sekwencję rozruchu silników boostera oraz progi i logikę systemu alarmowego, by ograniczyć ryzyko błędnego wyłączania sprawnych jednostek.
Czy te działania okażą się skuteczne, przekonamy się już niedługo. SpaceX planuje bowiem przeprowadzić 13. lot testowy rakiety Starship i boostera Super Heavy w czwartek, 16 lipca. Okno startowe otwiera się o godzinie 22:45 UTC, czyli 00:45 czasu polskiego w nocy z czwartku na piątek.
Podobnie jak podczas poprzednich prób, ponad 120-metrowy zestaw wystartuje ze Starbase w Teksasie i wykona suborbitalny lot nad Oceanem Indyjskim. Misja potrwa nieco ponad godzinę. Po jej zakończeniu Starship (oznaczony jako Ship 40) ma kontrolowanie wodować na północny zachód od Australii, natomiast przewożone satelity spłoną podczas wejścia w atmosferę. Booster Super Heavy (Booster 20) ma z kolei wykonać kontrolowane wodowanie w Zatoce Meksykańskiej.
Pierwszy lot z działającymi satelitami Starlink V3
Najważniejszą nowością misji będzie obecność 20 działających satelitów Starlink V3 umieszczonych w ładowni Starshipa. Podczas poprzedniego lotu SpaceX testował jedynie atrapy odpowiadające masą i wymiarami przyszłym satelitom.
Tym razem firma wykorzysta rzeczywiste egzemplarze nowej generacji. Satelity nie zostaną jednak włączone do operacyjnej konstelacji Starlink. Wbrew pozorom ten lot nie jest marnowaniem środków – SpaceX przy tej okazji chce wykonać kilka kluczowych dla dalszego rozwoju sieci testów. To przede wszystkim próby wypuszczania ładunku oraz nawiązania laserowej komunikacji z innymi satelitami Starlink znajdującymi się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Udane połączenie ma potwierdzić kompatybilność nowej generacji satelitów z obecną infrastrukturą sieci. Podczas krótkiego pobytu w przestrzeni kosmicznej satelity rozłożą również panele słoneczne i anteny oraz spróbują połączyć się ze stacjami naziemnymi w Republice Południowej Afryki.
Co ciekawe, start ma również znaczenie w kontekście przyszłego rozwoju sieci Starlink – Elon Musk planuje stworzenie gigantycznej konstelacji składającej się z tysięcy tego rodzaju urządzeń, a satelity V3 są fizycznie zbyt duże, by zmieścić się w Falconie 9. Tym samym Starship, dzięki szerszej ładowni, pozostaje jedynym pojazdem SpaceX zdolnym do wynoszenia ich na dużą skalę. Docelowo pojedynczy start tego systemu ma umożliwić wyniesienie nawet 60 satelitów Starlink V3 jednocześnie, co SpaceX wskazuje jako kluczowy element planów zwiększenia przepustowości i prędkości sieci w drugiej połowie 2026 roku. Jako ciekawostkę można dorzucić fakt, że Starship jest tak potężny, iż – biorąc pod uwagę samą masę – byłby w stanie zabrać na pokład 5 teleskopów Webba jednocześnie.
Kluczowe testy osłony termicznej
Sześć spośród 20 satelitów zostanie wyposażonych w kamery skierowane na Starshipa. Ich zadaniem będzie wykonanie zdjęć osłony termicznej statku i przesłanie ich do zespołów inżynierskich na Ziemi. SpaceX chce w ten sposób rozwijać metody oceny jej stanu podczas lotu. Dane mają pomóc w przygotowaniu przyszłych misji, w których Starship będzie wracał bezpośrednio do miejsca startu.
Jest to o tyle kluczowe w planach firmy, że osłona termiczna pozostaje jednym z największych wyzwań programu. SpaceX testuje bowiem nowe warianty płytek ceramicznych oraz ich mocowań, a także specjalną ich wersję wyposażoną w czujniki obciążeń. Podczas 13. lotu Starship będzie celowo narażony na wyższe ciśnienie aerodynamiczne niż w poprzednich testach, co pozwoli zebrać nowe informacje dotyczące wytrzymałości systemu oraz przyszłych limitów masy ładunku.
Powrót do niewykonanych testów
Lot będzie również okazją do powtórzenia dwóch kluczowych testów, których nie udało się zrealizować podczas poprzedniej misji. Pierwszym jest ponowne uruchomienie jednego z sześciu silników Raptor w przestrzeni kosmicznej. W maju próba została odwołana po przedwczesnym wyłączeniu jednego z silników próżniowych jeszcze podczas wznoszenia. Ten test pozostaje odrębną kwestią od problemu boostera – jego dokładna przyczyna nie została jak dotąd szczegółowo ujawniona przez SpaceX.
Drugim celem jest poprawa zachowania boostera Super Heavy po separacji stopni. Podczas poprzedniego lotu pierwszy stopień utracił kontrolę nad orientacją, a pięć z 33 silników nie uruchomiło się ponownie podczas manewru powrotnego, w wyniku czego booster rozbił się o powierzchnię Zatoki Meksykańskiej. Jak ustaliła FAA, przyczyną było odchylenie o około 90 stopni w sekwencji zapłonu silników Starshipa podczas separacji, co uniemożliwiło prawidłowe wyrównanie silników do manewru powrotnego. Firma zmodyfikowała sekwencję startową silników boostera oraz zaktualizowała system alarmów i procedur awaryjnych, by ograniczyć ryzyko powtórki incydentu.
Kolejny krok w stronę lotów orbitalnych
Choć 13. lot pozostanie misją suborbitalną, jego powodzenie będzie miało duże znaczenie dla dalszego rozwoju programu. SpaceX musi potwierdzić możliwość niezawodnego ponownego uruchamiania silników Raptor w próżni, zanim zdecyduje się na pełny lot orbitalny – zdolność ta jest też niezbędna do tankowania międzyorbitalnego wymaganego przez program księżycowy Artemis wraz z nadchodzącą misją Artemis III.
Jednocześnie pierwszy test z działającymi satelitami Starlink V3 stanowi ważny krok w kierunku komercyjnego wykorzystania Starshipa jako regularnej „wyrzutni” satelitów, a nie wyłącznie pojazdu testowego. Innymi słowy, od nadchodzącego startu zależy bardzo dużo: pokaże on, czy plan powrotu ludzi na Księżyc nie zostanie zagrożony kolejnymi opóźnieniami, a także da podwaliny pod rozwój sieci Starlink i potencjalnie gigabity płynące z kosmosu.











0 komentarzy