Zapowiedź końca fizycznych wydań nowych gier na PlayStation od 2028 roku spotkała się z falą krytyki. Media społecznościowe zalały komentarze (często bardzo wulgarne i emocjonalne) graczy deklarujących bojkot cyfrowej przyszłości, a w wielu krajach ruszyły nawet petycje i inicjatywy prawne przeciwko Sony. Tymczasem najnowsze dane pokazują, że rzeczywistość może wyglądać nieco gorzej dla fanów wydań płytowych, niż sądziliśmy.
W USA cyfra ma się dobrze
Wyniki sprzedaży fizycznych gier w Stanach Zjednoczonych, opublikowane przez analityka Mata Piscatellę nie pozostawiają złudzeń. W czerwcu 2026 roku w pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedających się gier znalazły się zaledwie cztery tytuły kupowane głównie na płytach. Reszta sprzedaży przypadła wersjom cyfrowym lub produkcjom, które sprzedają się przede wszystkim w sklepach online.
Trend ten widać również w oficjalnych wynikach Sony. Japończycy twierdzą, ze w ostatnim zakończonym roku fiskalnym aż 85 proc. sprzedaży gier na PlayStation stanowiły wersje cyfrowe, co jest najlepszym wynikiem w historii firmy. Sprzedaż pudełkowa odpowiada według tych danych już tylko za około 15 proc. całego rynku PlayStation. Trzeba jednak pamiętać, że nie do końca wiadomo czy jest to prawdą, bo użytkownicy szybko wyłapali, że Sony do tych 85% wlicza też cyfrowe dodatki, DLC i gry, które w ogóle wersji pudełkowych nie dostały.
Niemniej to właśnie te liczby mają tłumaczyć, dlaczego Sony zdecydowało się na tak radykalny krok. Utrzymywanie produkcji płyt, logistyki i dystrybucji staje się coraz mniej opłacalne, skoro zdecydowana większość klientów i tak kupuje gry przez PlayStation Store. Dodatkowo sprzedaż cyfrowa zapewnia firmie wyraźnie wyższe marże niż wydania pudełkowe.
Bojkot nadal trwa
Nie oznacza to jednak, że przeciwnicy cyfrowej przyszłości nie mają argumentów. Krytycy zwracają uwagę, że fizyczne wydania nadal są ważne dla kolekcjonerów oraz osób kupujących i odsprzedających gry na rynku wtórnym. Po 2028 roku taka możliwość zniknie w przypadku nowych produkcji, a gracze zostaną praktycznie uzależnieni od cen obowiązujących w PlayStation Store oraz cyfrowych licencji, które w każdej chwili mogą wygasnąć.
Jeśli spojrzymy na dane Piscatelli, może wydawać się, że internetowa burza nie do końca odzwierciedla rzeczywiste zachowania klientów. Głośna grupa graczy wciąż broni płyt, ale większość użytkowników PlayStation głosuje portfelem i wybiera cyfrowe zakupy. Jeśli te proporcje znacząco się nie zmienią przed 2028 rokiem, to raczej nie widzę szans na to, żeby Sony wycofało się ze swojej decyzji.











0 komentarzy