Po ogłoszeniu kontrowersyjnej decyzji o zaprzestaniu produkcji fizycznych dysków z grami od 2028 roku, na Sony, prawdopodobnie ku absolutnemu braku zaskoczenia, spadła ogromna fala krytyki. Jak ujawniła w swoim materiale była pracowniczka Santa Monica Studio (o czym wspomniała redakcja serwisu Insider Gaming), Alanah Pearce, japoński gigant narzucił pracownikom swoich wewnętrznych studiów deweloperskich najsurowsze w historii zasady dotyczące wypowiadania się w mediach społecznościowych. Przez ma być albo zgodny z wytycznymi Sony, albo ma go nie być wcale.
Albo wypowiadaj się w zgodzie z wytycznymi pracodawcy, albo się nie odzywaj
Informacja o planowanym uśmierceniu wydań pudełkowych wywołała ogromną burzę wśród graczy i kolekcjonerów na całym świecie. Mimo niesłabnącego oburzenia społeczności, oficjalne profile Sony w mediach społecznościowych kontynuują publikowanie codziennych wpisów, praktycznie pod każdym zbierając tony nieprzychylnych komentarzy, a w przypadku X-a – również notki społeczności przypominające o poczynaniach Japończyków. Nawet posty poświęcone grom deweloperów niemających na co dzień nic wspólnego z korporacją, zbierają cięgi od rozzłoszczonych użytkowników domagających się wycofania kontrowersyjnej decyzji.
Głos w sprawie zabrała Alanah Pearce – była scenarzystka pracująca m.in. nad zapowiedzianym tytułem God of War: Laufey. W niedawno opublikowanym materiale w serwisie YouTube ujawniła, jak wygląda sytuacja informacyjna wewnątrz struktur PlayStation. Starczy napisać, że nie jest przesadnie ciekawie z punktu widzenia osób skłonnych publicznie wyrazić swoją dezaprobatę odnośnie do planów pracodawcy.
Z relacji Pearce wynika, iż zarząd Sony doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak negatywne emocje wywoła decyzja o wycofaniu płyt. Aby zapobiec niekontrolowanym wypowiedziom ze strony twórców gier, firma wprowadziła szereg ograniczeń w komunikacji na swoich pracowników, zakazując przy tym wypowiadania się na drażniące tematy.
Osoby pracujące w studiach należących bezpośrednio do PlayStation powiedziały mi, że Sony wydało w tej konkretnej sprawie najsurowsze wytyczne dotyczące mediów społecznościowych, jakie kiedykolwiek widziały. Sony dość regularnie informuje pracowników, co mogą, a czego nie mogą mówić na określone tematy. Sam podlegałem wielu wytycznym, kiedy pracowałem nad God of War: Laufey. Nadal tak jest, a w dniu ogłoszenia gry otrzymałem od nich wytyczne dotyczące tego, co mogę powiedzieć. W tym przypadku są to najwyraźniej najsurowsze wytyczne dotyczące komunikacji publicznej, z jakimi kiedykolwiek mieli do czynienia pracownicy, z którymi rozmawiałem. Zrobiliby [Sony] to tylko wtedy, gdyby wiedzieli, że będzie to ogromny problem wizerunkowy. Nie jest to dla nich żadnym zaskoczeniem.
Alanah Pearce
Cóż, dowództwo japońskiego giganta doszło do wniosku, że lepiej chuchać na zimne, niż później oddelegowywać siły do gaszenia pożaru wywołanego przez wypowiedź jednego z krnąbrnych pracowników. Czy takie podejście do tematu jest słuszne? Z perspektywy biznesowej i czysto PR-owej – jak najbardziej. Z perspektywy graczy – zdecydowanie nie.











0 komentarzy