Assassin’s Creed Black Flag Resynced okazał się sporym sukcesem, sprzedając ponad 3 miliony egzemplarzy w ciągu tygodnia od premiery. Co ciekawe, dla Ubisoftu podobno nie jest to żadnym zaskoczeniem, co zostało wyjaśnione przez dyrektora finansowego korporacji, Frédéricka Dugueta, podczas najnowszego sprawozdania finansowego.
Wyższe marże i niższe koszty, czyli dlaczego wydawcy lubią remaki
Jak możemy przeczytać na łamach serwisu Insider Gaming, wspomniany Duguet, który miał okazję zabrać głos w trakcie spotkania poświęconego wynikom za I kwartał finansowego roku 2027, wyraźnie zaznaczył, że ambitne remaki potrafią zagwarantować większy dopływ gotówki niż zupełnie nowe tytuły. Wynika to z szeregu czynników, niemniej w większości przypadków sprowadza się do niższych kosztów marketingu i mniejszych nakładów na samą produkcję.
Choć deweloperzy wprowadzają nowoczesne technologie, odświeżoną oprawę i ulepszone mechaniki, to wykorzystanie gotowych fundamentów i elementów z oryginału znacząco obniża budżet w porównaniu do tworzenia gry od podstaw. Co więcej, znana marka i wypracowana przez lata rozpoznawalność sprawiają, iż gracze doskonale wiedzą, z czym mają do czynienia. Dzięki temu promowanie tytułu wymaga znacznie mniejszych nakładów finansowych. O ile kupując Assassin’s Creed Shadows nie można było mieć pewności co do tego, czy otrzymany prodykt spędzi nasze oczekiwania, tak większość nabywców Black Flag Resynced dostała dokładnie to, na co liczyła – przygody Edwarda Kenweya w odświeżonym i uwspółcześnionym wydaniu.
Osobną kwestią pozostaje cena. Frédérick Duguet jest zdania, iż względnie niewielkie (w porównaniu do stworzenia pełnoprawnej gry od podstaw) koszty produkcji remake’ów oraz ich promocji sprawiają, że twory takie wpisuję się w „zupełnie inny profil ekonomiczny”. Jak powiedział mężczyzna:
Korzystasz też z rozpoznawalności gry, dzięki czemu możesz ograniczyć nakłady marketingowe, ale nie oferujesz tej samej ceny co w przypadku pełnej wersji gry. To naprawdę zupełnie inny profil ekonomiczny.
Frédérick Duguet
Odświeżona wersja pirackiej odsłony Assassin’s Creed zadebiutowała w fenomenalnym stylu, zgodnie z tym, co napisano we wstępie, było wynikiem oczekiwanym przez Ubisoft. Duguet stwierdził, iż przedsiębiorstwo „oczekuje, że ten projekt przyniesie pierwszorzędne wyniki finansowe”. Cóż, tym razem analitycy francuskiej korporacji mogli się nie mylić, albowiem wiele wskazuje na to, że Black Flag Resynced rzeczywiście jest hitem.
Jako dowód na potwierdzenie tej tezy może posłużyć także wykres prezentujący liczbę graczy na Steamie. W szczytowym momencie w dzieło Ubisoftu zagrywało się przeszło 104 tys. osób i nawet w chwili pisania tekstu, czyli sobotni wieczór niespełna dwa tygodnie po premierze gry, bawiło się przy niej ponad 40 tys. miłośników piractwa (tego prawdziwego, nie komputerowego).


Czy przyszłością branży gier jest odgrzewanie w kółko tego samego kotleta, licząc na łatwy zarobek przy względnie niewielkich nakładach pracy? W kolejce na wydanie przez Ubisoft czeka już kolejny remake, Rayman Legends Retold, z kolei Ghost Recon: Wildlands ma otrzymać nową edycję stworzoną specjalnie z myślą o konsolach PlayStation 5 i Xboksach Series X|S. Mimo wszystko firma podobno nie ma zamiaru rezygnować z nowych tytułów. W najbliższej przyszłości powinniśmy zobaczyć m.in. Assassin’s Creed Hexe, niemniej kiedy się to stanie – tego nadal nie wiadomo.
A jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, czym spowodowany jest wysyp odświeżonych wydań klasyków sprzed lat, odpowiedź jest prosta – ludzie są skorzy za nie zapłacić. Jak stwierdził ostatnio były scenarzysta Valve w kontekście uśmiercenia przez Sony gier na płytach: „To wy, konsumenci, dokonaliście tego wyboru”.








![Sony udaje, że awarii PlayStation Network nie było. Ja się im nie dziwię: pokazała ona wszystkie problemy, które wiążą się z porzuceniem fizycznych nośników [FELIETON]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/07/sony-1-1-768x377.jpg)


0 komentarzy