Netflix ostatnimi czasy bardzo mocno różnicuje swoją ofertę. Przede wszystkim – mieliśmy prezentację GTA 6 na zasadach czasowej wyłączności. Firma przyznała też, że bardziej otwiera się na krótkie formy wideo, co zapewne jest skutkiem problemów z utrzymaniem widzów – gigant ma kłopot z tym, żeby przekonać widzów do śledzenia kolejnych sezonów oglądanych przez nich wcześniej produkcji. Jednym ze sposobem walki z tym zjawiskiem jest również coraz mocniejsze akcentowanie planu z reklamami, który wedle doniesień firmy jest szalenie popularny. Teraz zaś ten bardzo popularny streaming coraz mocniej otwiera się na gry.
Netflix: granie to przyszłość?
Nie wiem, czy zauważyliście, ale serwis ostatnio zaczął zdecydowanie bardziej zaznaczać ich obecność. Tego rodzaju rozrywka nie jest już schowana na własnej, wydzielonej szpalcie. Główny ekran od niedawna mieści listę najpopularniejszych pozycji, informacje o nowych produkcjach czy aktualizacjach zaczęły również pojawiać się wśród powiadomień, co spora liczba użytkowników poczytuje po prostu za spam. Mnie zresztą też one irytują, mówiąc nawiasem.

Wygląda jednak na to, że ta strategia zaczyna przynosić owoce: przedstawiciel firmy w raporcie S&P Global z połowy tego roku mówi, że granie w platformie Netflix staje się coraz popularniejsze.
Kolejnym bardzo pozytywnym sygnałem jest to, że od października ubiegłego roku, kiedy naprawdę zwiększyliśmy skalę naszej inicjatywy związanej z grami w chmurze, liczba aktywnych miesięcznie graczy korzystających z gier w chmurze wzrosła 11-krotnie, a tempo ich przyjmowania jest zdecydowanie wyższe niż w przypadku gier mobilnych, przy czym odnotowujemy również wyższy poziom utrzymania graczy. Jesteśmy więc tym zdecydowanie podekscytowani i koncentrujemy się na dalszym zwiększaniu skali gier w chmurze. Obserwujemy również pozytywne sygnały w przypadku gier dla dzieci.
Gregory K. Peters, współdyrektor generalny, prezes i dyrektor Netflixa
Czy ta strategia ma sens?
Nie ma jednak ukrywać – to wciąż niewielka część działalności. Według serwisu mobilegamer.biz najpopularniejszym tytułem w ofercie giganta wciąż jest GTA: San Andreas z liczbą instalacji sięgającą 40 mln. Potem jednak zaczyna się przepaść. Dwa kolejne tytuły wypadają dwukrotnie gorzej, pierwsza dziesiątka kończy się zaś na Asphalt Xtreme z ledwie 7,5 mln instalacji. Dla porównania, według oficjalnego komunikatu z końca zeszłego roku platforma ma ponad 300 mln płacących za usługę abonentów.
Innymi słowy, granie w Netfliksie wciąż jest aktywnością poboczną. Dlaczego zatem gigant tak mocno idzie w tę stronę? Odpowiedź jest prosta: koszty. W raporcie S&P pada stwierdzenie, że:
Netflix stawia na tańszą alternatywę, która ma również tę zaletę, że wiąże się z mniejszą konkurencją. Apple Arcade to jedyna licząca się usługa subskrypcji gier mobilnych dostępna obecnie na rynku, ale Netflix i tak będzie wyróżniał się na tle konkurencji tym, że nie będzie pobierał dodatkowych opłat.
Michael Goodman, dyrektor ds. strategii mediów cyfrowych, Strategy Analytics
Innymi słowy, gry z nami zostaną czy nam się to podoba, czy nie.











0 komentarzy