Przejdź do treści

Zuckerberg staje po stronie szefa Nvidii w debacie o AI. „Każde laboratorium ma obowiązek i motywację do działania w tempie niezbędnym do bezpiecznego szkolenia swoich modeli”

3 minuty czytania

Czy prywatnym firmom można powierzyć kwestię bezpieczeństwa sztucznej inteligencji? Mark Zuckerberg uważa, że jak najbardziej.

Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Mety i ojciec Facebooka zarazem, przyłączył się do trwającej debaty na temat sztucznej inteligencji oraz tego, jak zagwarantować jej bezpieczeństwo. Zuckerberg opowiedział się za wolnorynkowym podejściem reprezentowanym m.in. przez Jensena Huanga z Nvidii, odrzucając przy tym postulaty dotyczące odgórnego spowolnienia prac nad tą technologią, popierane przez Dario Amodeiego z Anthropic oraz Sama Altmana z OpenAI.

Czy rynek sam się będzie regulował i dbał o bezpieczeństwo?

W swoim oświadczeniu opublikowanym na X-ie Mark Zuckerberg odniósł się do pozostałych, wyrastających jak grzyby po deszczu, wypowiedzi w kontekście AI oraz działań, jakie należałoby podjąć w jej kontekście. Wedle szefa Mety, laboratoria AI, które zignorują kwestie dopasowania systemów do ludzkich wartości, w naturalny sposób pozostaną w tyle za konkurencją. Zuckerber przekonuje, że w toczącym się wyścigu zwyciężą ci, którzy będą mogli poszczycić się zaufaniem użytkowników.

Toczy się wiele dyskusji na temat spowolnienia postępów w zakresie zdolności AI do czasu, aż zostaną nadrobione zaległości w zakresie dostosowania. Moim zdaniem zaufanie i dostosowanie szybko stają się najważniejszymi zdolnościami, które będą odróżniać agentów i modele. Każde laboratorium, które nie skoncentruje się na dostosowaniu, zostanie w tyle.

Mark Zuckerberg

Jeśli dany model nie spełni oczekiwań konsumentów, a efekty jego pracy będą dalekie od zadowalających, nikt nie zechce z niego skorzystać. Z tego względu Mark sądzi, iż przedsiębiorstwa mają "silną naturalną zachętę" do dostosowania swoich tworów do potrzeb użytkowników. Pytaniem pozostaje, czy to wystarczy, aby zapewnić ich bezpieczeństwo – wszak wydajność pracy i wysoka skuteczność w spełnianiu zachcianek nie jest równoznaczna ze zminimalizowaniem ryzyka wystąpienia zagrożenia.

Chociaż Zuckerberg wspomniał o marchewce, w swoim wywodzie poruszył też kwestię kija. Otóż wedle biznesmena korporacje już teraz są motywowane do samoregulacji ze względu na ciążące nad nimi widmo odpowiedzialności prawnej oraz finansowej. Jeśli dany produkt wyrządzi szkodę, jego autorzy będą musieli ponieść konsekwencje. Samo to stanowi powód do prowadzenia dogłębnych testów i unikania sytuacji, w których na rynek trafia wybrakowany i potencjalnie niebezpieczny produkt.

Meta przedstawia siebie jako przykład odpowiedzialnej firmy

Co ciekawe, jako przykład odpowiedzialnie postępującego przedsiębiorstwa Meta przedstawiła... samą siebie. Przypomnijmy – mowa o koncernie, który jest oskarżony o wykorzystywanie sztucznej inteligencji do typowania osób do zwolnienia, a algorytmy podobno zostały przeszkolone w taki sposób, aby w pierwszej kolejności zwracały uwagę na ludzi chorych lub cierpiących z powodu innych niedogodności. Nie można też zapominać o tym, iż znaczna część dochodów amerykańskiej korporacji pochodzi z promocji oszustw na swoich platformach, czym też zaszła za skórę Rafałowi Brzosce.

Wracając jednak do tematu – Zuckerberg postanowił pochwalić się tym, że rynkowy debiut rozwiązania znanego jako Muse AI został opóźniony ze względów bezpieczeństwa, a Meta podjęła tę decyzję samodzielnie, nie potrzebując do tego dodatkowej motywacji w postaci zewnętrznych regulacji. Mężczyzna podkreślił, iż decyzję podjęto w ramach standardowych, codziennych prac inżynieryjnych.

0 komentarzy

Zostaw komentarz