Remedy Entertainment przyzwyczaiło nas do tego, że ich gry to nie tylko świetna fabuła i gęsty, paranormalny klimat, ale przede wszystkim genialna oprawa graficzna. Już 24 września trafi do nas Control Resonant, bezpośrednia kontynuacja ciepło przyjętej produkcji z 2019 roku. Tym razem gracze opuszczą klaustrofobiczne biura Najstarszej Siedziby, by eksplorować rozległe, zrujnowane ulice Manhattanu. I wszystko wskazuje na to, że ta wycieczka rzuci na kolana nawet najpotężniejsze pecety.
Control było jedną z pierwszych gier z obsługą ray tracingu i w swoim czasie wyglądało naprawdę przyjemnie. Resonant idzie o krok dalej i wprowadza path tracing, czyli w pełni realistyczną symulację zachowania światła, która w czasie rzeczywistym oblicza każdy cień, odbicie i załamanie promieni. Mi najbardziej podoba się w śledzeniu ścieżek to, że gra wygląda wtedy na bardziej „osadzoną” w rzeczywistości, bardziej „mięsistą” i „żywą” – szczególnie dzięki zaawansowanemu globalnemu oświetleniu.

W ślad za path tracingiem na pewno pójdą też wysokie wymagania graficzne. Mimo, że karta Control Resonant na Steamie w wymaganiach zalecanych mówi o tym, że wystarczy nam GPU pokroju Geforce’a RTX 3070 czy Radeona RX 6700 XT, to w przypadku path tracingu trzeba myśleć raczej o sprzęcie na poziomie minimum RTX-a 4070 (karty AMD na razie nie nadają się do path tracingu).
Do tego wiemy już, że Nvidia we współpracy ze studiem Remedy przygotowała pakiet swoich najnowszych technologii. W grze znajdzie się upscaling DLSS 4.5 z Dynamic Multi Frame Generation (do 6X), DLSS Ray Reconstruction, dzięki któremu zobaczymy mniej szumów na ekranie oraz RTX Mega Geometry, który ma pozwolić na generowanie ogromnej liczby detali i złożonej geometrii zniszczonego miasta bez drastycznego obciążania peceta.
0 komentarzy