Przejdź do treści

Czy widmo strajku powstrzyma Samsunga? Firma przedłuża rozmowy ze związkowcami

2 minuty czytania

Samsung mierzy się z widmem strajku, a jako że gigant technologiczny jest jednym z największych motorów napędowych Korei Południowej, rząd zapowiedział wkroczenie do akcji, jeśli sytuacja stanie się wyjątkowo nieprzyjemna.

Negocjacje Samsung Electronics ze związkiem zawodowym weszły w decydującą fazę. Stawką jest uniknięcie największego strajku w historii technologicznego giganta, który może nie tylko uderzyć w gospodarkę Korei Południowej, ale przede wszystkim zdestabilizować globalne łańcuchy dostaw czipów niezbędnych dla sektora AI. Ze względu na te czynniki mogłoby się wydawać, iż związkowcy mają przewagę w pertraktacjach, niemniej wynik sporu nie jest jeszcze przesądzony.

Czy związkowcom uda się wygrać z gigantem technologicznym?

Wedle przytoczonych przez agencję Reuters informacji, głównym punktem zapalnym konfliktu między zarządem a pracownikami są zasady przyznawania premii. Związek zawodowy, reprezentujący ponad 45 tysięcy osób, domaga się zniesienia obecnego limitu bonusów (wynoszącego 50% rocznego wynagrodzenia) oraz przeznaczenia 15% rocznego zysku operacyjnego na fundusz premiowy dla pracowników.

Samsung przedstawił propozycję przeznaczenia 9-10% zysku na bonusy, pod warunkiem że przekroczy on w tym roku barierę 200 bilionów wonów, przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowego progu 50%. Rozmowy, mimo udziału mediatorów, w tym tych wytypowanych przez rząd, utknęły w martwym punkcie, a 18-dniowy strajk ma rozpocząć się już w najbliższy czwartek.

Warto mieć przy tym na uwadze, iż ewentualny protest przypadnie akurat na moment krytycznego niedoboru pamięci na świecie. Podzespoły te są kluczowe dla funkcjonowania centrów danych AI, smartfonów oraz laptopów, a paraliż Samsunga, będącego jednym z największych producentów tej technologii, z pewnością będzie odczuwalny nie tylko w Koreii Południowej, ale na całym świecie.

Według medialnych doniesień, kierownictwo dywizji czipów Samsunga ostrzega, że kluczowi klienci – w tym Nvidia – wyrazili już swoje zaniepokojenie. Niektórzy odbiorcy sugerują, że w przypadku strajku mogą tymczasowo przestać przyjmować przesyłki, obawiając się o utrzymanie rygorystycznych standardów jakości produktów wytwarzanych w warunkach kryzysowych.

Skala problemu jest tak duża, że w sprawę zaangażował się rząd Korei Południowej. Premier Kim Min-seok zapowiedział, iż państwo rozważy wszystkie dostępne opcje celem załagodzenia napięcia i niedopuszczenia do wybuchu strajku, w tym tzw. arbitraż nadzwyczajny. Z kolei prezydent Lee Jae Myung opublikował na X-ie post, w którym możemy przeczytać, że „pracownik powinien otrzymywać sprawiedliwą zapłatę za świadczoną pracę, a akcjonariusze, którzy ponoszą ryzyko i straty oraz dokonują inwestycji, powinni mieć udział w zyskach przedsiębiorstwa„.

Jeśli minister pracy uzna, że spór zagraża gospodarce narodowej (a Samsung odpowiada za niemal 1/4 południowokoreańskiego eksportu), może wydać nakaz, który natychmiastowo zakaże akcji strajkowej na 30 dni, a w tym czasie niezależna komisja przeprowadziłaby obowiązkową mediację. Związkowcy zapowiadają jednak, że nie ugną się ani pod presją ze strony korporacji, ani wspierającego ją rządu.

0 komentarzy

Zostaw komentarz