Przejdź do treści

Nintendo nie chce zwracać pieniędzy graczom. Firma uważa, że klienci u USA „otrzymali dokładnie to, za co zapłacili”

2 minuty czytania

Nintendo zamierza bronić się przed pozwem zbiorowym dotyczącym podwyżek cen wywołanych amerykańskimi cłami. Firma przekonuje, że konsumenci nie mają prawa domagać się zwrotu pieniędzy, nawet jeśli sama odzyska część kosztów od rządu USA.

Spór dotyczy pozwu zbiorowego złożonego w Stanach Zjednoczonych przez dwóch klientów Nintendo. Twierdzą oni, że firma podniosła ceny konsol i akcesoriów z powodu ceł nałożonych przez administrację USA, a po uznaniu tych ceł za niezgodne z prawem sama wystąpiła o ich zwrot. Zdaniem powodów Nintendo nie powinno zachować tych pieniędzy wyłącznie dla siebie, lecz także podzielić się nimi z klientami, którzy de facto ponieśli je podczas zakupu sprzętu.

Klienci chcieli tyle płacić za produkty Nintendo

Nintendo nie zgadza się z taką argumentacją i w najnowszym wniosku o oddalenie pozwu firma stwierdziła, że klienci „otrzymali dokładnie to, za co zapłacili”, a zawarte transakcje uznaje się za dokonane. Według Japończyków nie ma podstawe do ponownego rozliczenia ich, tylko dlatego, że później zmienił się stan prawny dotyczący ceł – takie było ryzyko klienta kupującego towar objęty cłem. Według spółki konsumenci nie są prawnie uprawnieni do żadnego rabatu ani zwrotu, ponieważ ceny produktów zawsze wynikają z wielu czynników biznesowych, a nie wyłącznie z wysokości opłat importowych.

Firma argumentuje również, że powodowie próbują sprowadzić sprawę do kwestii „sprawiedliwości”, podczas gdy prywatne firmy nie mają żadnego obowiązku obniżania cen produktów już sprzedanych tylko dlatego, że później zmieniły się jakieś okoliczności ekonomiczne lub prawne – ktoś zapłacić w danym momencie z towar tyle, ile uważał za sensowne.

Sprawa jest o tyle ciekawa, że Nintendo samo walczy z amerykańskim rządem o odzyskanie pieniędzy zapłaconych wcześniej w ramach ceł, bo wbrew pozorom część kosztów Japończycy wzięli na siebie i nie przerzucili 100% na konsumentów. Jeśli firma ostatecznie otrzyma zwrot, sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy konsumenci rzeczywiście mają jakiekolwiek prawo do udziału w tych środkach. Na razie Nintendo uważa, że nie ma takich podstaw i szczerze mówiąc ciężko mi sobie wyobrazić, by jakiś sąd uznał takie roszczenia za zasadne – w końcu wtedy wszyscy chcieliby zwrotu pieniędzy, jeśli zakupiony przedmiot szybko trafiłby np. na promocję.

0 komentarzy

Zostaw komentarz