Dzielisz się z popularnym ChatGPT swoimi przemyśleniami? Próbujesz konsultować swoje najbardziej prywatne problemy? Traktujesz go w niezdrowy sposób jak przyjaciela i ufasz, że rozmawiacie ze sobą wyłącznie "w cztery oczy"? Zastanów się lepiej nad tym jeszcze raz. Portal 404 Media dotarł do niezwykle ważnych informacji o tym, że OpenAI zatrudnia obecnie setki wykonawców, którzy analizują ogromny napływ zapytań prawdziwych użytkowników serwisu ChatGPT. Bez względu na to czy zapytania te zawierają wrażliwe dane osobowe, czy też nie.
Śledztwo ujawnia nowe fakty na temat ulepszania modelu sztucznej inteligencji przez OpenAI
Wśród treści sprawdzanych przez zatrudniane w programie osoby mogą znajdować się całe rozmowy między użytkownikami a chatbotem – rozmowy, o których większość spośród ponad 900 milionów użytkowników ChatGPT prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że mogą być czytane przez prawdziwych ludzi.
Jak podają źródła, celem tych zespołów zajmujących się weryfikacją jest poprawa odpowiedzi udzielanych przez ChatGPT użytkownikom, przy czym poszczególni pracownicy oceniają i analizują generowane przez model językowy odpowiedzi. Otrzymują za to wynagrodzenie na poziomie 50 dolarów za godzinę. Z dokumentów wewnętrznych, do których dotarło 404 Media, wynika, że współpracownicy szkolą ChatGPT, aby nie antropomorfizował siebie i był mniej pochlebczy – jest to kluczowy problem dla OpenAI, którego "nadmiernie pochlebny model 4o" mógł przyczynić się częściowo do samobójstw wielu osób, co próbuje udowodnić obecnie wiele różnych pozwów sądowych.
Łatwo chyba zauważyć, że program ten stanowi poważne zagrożenie dla prywatności użytkowników ChatGPT, którzy często traktują platformę jak terapeutę, profesjonalnego asystenta lub cyfrowego przyjaciela i dzielą się z nią różnego rodzaju intymnymi szczegółami ze swojego życia. Osoby zatrudnione przez OpenAI teoretycznie nie mają wglądu w nazwy użytkowników ChatGPT.
Firma OpenAI twierdzi, że stara się usuwać dane osobowe, zanim zapytania trafią do recenzentów, jednak przyznaje, że poufne informacje mogą mimo to przedostać się do nich. Biorąc pod uwagę samą ilość poufnych informacji, którymi dzielą się użytkownicy, nietrudno wyobrazić sobie, że wielu z nich może być łatwych do zidentyfikowania nawet bez dostępu do ich nazwy użytkownika.
To ważny moment na podjęcie dyskusji na temat prywatności i ochrony naszych danych w sieci
Portal 404 Media podaje, że zapoznał się z obszernym materiałem dotyczącym korzystania przez OpenAI z usług ludzkich recenzentów, w tym z instrukcjami, kanałami na Slacku, rzeczywistymi poleceniami użytkowników ChatGPT oraz systemem ocen, z którego korzystają recenzenci w celu ulepszania chatbota. Ta analiza poleceń użytkowników ChatGPT różni się od ogłoszonych publicznie środków bezpieczeństwa wprowadzonych przez ChatGPT, obejmujących między innymi przeglądanie rozmów w sytuacjach, gdy firma wykrywa użytkowników planujących wyrządzić krzywdę innym osobom.
Całość raportu ze wszystkimi informacjami na ten temat możecie znaleźć pod tym odnośnikiem. Dyskusja na temat prywatności w przypadku korzystania z chatbotów opartych na sztucznej inteligencji musi stać się jeszcze głośniejsza. Wiele osób do dziś nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co może dziać się z ich prywatnymi danymi i informacjami, którymi dzielą się tak naprawdę z obcą stroną. Być może "Project Lily" to jeden z lepszych momentów, do zwrócenia uwagi na skalę problemu.











0 komentarzy