Przejdź do treści

Skanowanie telefonów albo więzienie? Wielka Brytania rzuca wyzwanie Big Techom

3 minuty czytania

Brytyjski rząd postanowił przeforsować kolejny kontrowersyjny pomysł pod płaszczykiem ochrony dzieci w Internecie.

Brytyjski rząd szykuje niezwykle kontrowersyjne przepisy, które mają zmusić gigantów technologicznych do całkowitego zablokowania możliwości wysyłania, odbierania i oglądania nagich zdjęć przez dzieci. Nowe prawo przewiduje poważne konsekwencje za jego złamanie – prezesom firm, którzy odmówią wdrożenia wymaganych systemów skanowania urządzeń, zagrożono karą nawet 5 lat pozbawienia wolności (o czym wspomniała m.in. redakcja The Times). Choć oficjalnym celem ustawy jest zagwarantowanie bezpieczeństwa najmłodszych, krytycy alarmują, iż przepisy te oznaczają wprowadzenie masowej inwigilacji obywateli.

„Pomyślcie o dzieciach”

Jak podaje portal Reclaim the Net, oficjalne argumenty rządu kładą nacisk na moralny obowiązek ochrony nieletnich przed internetowymi drapieżnikami i pornografią. Eksperci i obrońcy prywatności wskazują jednak na drugą stronę medalu, a mianowicie – postawionego przez ministrów celu nie da się osiągnąć bez wdrożenia permanentnego nadzoru. Zgodnie z tym, co napisano w omawianym artykule:

Gdy odrzucimy retorykę komunikatu prasowego, okazuje się, że spełnienie tego żądania jest niemożliwe bez podjęcia dokładnie takich działań, jakie rząd od lat zamierzał wprowadzić. Nie da się zablokować każdego nagiego zdjęcia, na które ktoś mógłby natknąć się przypadkowo, bez ciągłego sprawdzania każdego zdjęcia, każdej wiadomości, każdej rozmowy wideo i każdego streamowanego filmu na każdym urządzeniu. Taki filtr wymagałby właśnie tak totalnej inwigilacji.

Reasumując – walka z niedozwolonymi treściami staje się pretekstem do uzyskania pełnego wglądu w prywatne urządzenia obywateli.

Pokaż władzy, co masz na telefonie

Wymuszana przez rząd Keira Starmera metoda to tzw. skanowanie po stronie klienta (ang. client-side scanning). W praktyce oznacza to, że na urządzeniach użytkowników instalowane jest oprogramowanie nieustannie działające w tle jako system inwigilacji. Jak przy tym przekazano, niektóre elementy tego typu rozwiązań już zostały wdrożone na brytyjskim rynku.

Dla przykładu, Apple uruchomiło weryfikację wieku na poziomie urządzeń, co zmusiło około 35 milionów posiadaczy iPhone’ów w Wielkiej Brytanii do udowodnienia pełnoletności, by zachować dostęp do własnego sprzętu. Ponadto gigant z Cupertino stosuje filtr zawartości sieciowej blokujący strony dla dorosłych oraz funkcję Communication Safety, która przeszukuje i rozmazuje nagość w aplikacjach AirDrop, FaceTime, Wiadomości czy Zdjęcia. Google z kolei posiada analogiczny system Sensitive Content Warnings działający wewnątrz Google Messages. Brytyjskie władze domagają się jednak połączenia tych rozproszonych narzędzi i zwiększenia zakresu ich działania.

Największe zastrzeżenia budzi zaś fakt, iż technologia zdolna do rozpoznawania nagości w dowolnym pliku nie jest jedynie prostym wykrywaczem pornografii, lecz narzędziem skanującym ogólnego użytku o potężnych możliwościach. Wedle krytyków pomysłu rządu Wielkiej Brytanii, raz wdrożone rozwiązanie tego typu może w przyszłości zostać łatwo obrócona przeciwko innym celom. Przeprogramowanie algorytmów na wykrywanie, przykładowo, ulotek propagandowych, niepoprawnych politycznie książek czy twarzy osób, którym otwarcie postawią się politykom, nie będzie wymagało ani wprowadzenia nowej ustawy, ani przeprowadzenia debaty publicznej. Wystarczy cicha, wymuszona aktualizacja oprogramowania, o której użytkownicy nawet się nie dowiedzą.

0 komentarzy

Zostaw komentarz