Wraz z rosnącą liczbą takich operacji coraz częściej pojawiają się pytania o ich wpływ na środowisko oraz o to, czy powinny podlegać ocenom środowiskowym.
260 satelitów zakończyło służbę
Jak podaje Tom’s Hardware, z półrocznego raportu przekazanego przez SpaceX do FCC wynika, że od grudnia 2025 r. do końca maja 2026 r. firma usunęła z orbity 260 satelitów systemu Starlink. Wśród nich znalazło się 176 satelitów pierwszej generacji, a pozostałe należały do drugiej generacji konstelacji. Jednocześnie spółka poinformowała, że kolejnych 349 satelitów zostało już wycofanych z eksploatacji i ma zostać zdeorbitowanych w najbliższych miesiącach.
Kontrolowana deorbitacja jest standardową procedurą stosowaną przez SpaceX. Satelity, których typowy czas eksploatacji wynosi około pięciu lat, wykorzystują pozostałe paliwo do stopniowego obniżenia orbity. Następnie wchodzą w atmosferę Ziemi, gdzie wskutek tarcia ulegają całkowitemu spaleniu. Według firmy proces ten nie pozostawia fragmentów, które mogłyby dotrzeć do powierzchni Ziemi.
FCC wymaga od operatorów wielkich konstelacji satelitarnych utrzymania wskaźnika tzw. post-mission disposal reliability na poziomie co najmniej 95 proc. – oznacza to, że niedziałające satelity muszą być aktywnie sprowadzane z orbity, zamiast biernie opadać przez dekady. Według danych z raportu SpaceX deklarowany wskaźnik niezawodności deorbitacji przekracza w tym przypadku 99 proc.
Tyle że nie wszystkie dotychczasowe deorbitacje przebiegały jednak bezproblemowo. W sierpniu 2024 r. na farmie w kanadyjskim Saskatchewan znaleziono około 2,5-kilogramowy fragment aluminium, który – jak ustalili inżynierowie SpaceX – pochodził z satelity Starlink wchodzącego w atmosferę po błędnym wyniesieniu przez rakietę Falcon 9. Był to fragment obudowy modemu, który według wcześniejszych analiz NASA i ESA powinien ulec zupełnemu spaleniu. Przypadek ten pokazuje, że stosowane obecnie modele przewidujące całkowitą dezintegrację satelitów nie zawsze sprawdzają się w praktyce.
Rosnąca konstelacja oznacza coraz więcej deorbitacji
Starlink jest obecnie największą konstelacją satelitarną na świecie i liczy już ponad 10 tys. aktywnych satelitów. Przy takiej skali regularna wymiana starszych jednostek staje się nieuniknionym elementem działania systemu. SpaceX planuje docelowo rozbudować konstelację nawet do 42 tys. satelitów, co oznacza, że skala przyszłych deorbitacji będzie w kolejnych latach systematycznie rosnąć.
Inna sprawa, że firma deorbituje swoje urządzenia falami i nie jest to pierwszy okres intensywnych działań tego typu. W analogicznym sześciomiesięcznym okresie rok wcześniej przedsiębiorstwo Elona Muska usunęło z orbity ponad 470 satelitów. Działania te nie mają wpływu na jakość usługi świadczonej przez SpaceX: deorbitowane urządzenia są wcześniej wyłączane, przerwy w dostępie do internetu zatem nie występują (a niektórzy mogą nawet sparwdzać, kto korzysta z sieci Elona Muska).
Naukowcy zwracają uwagę na atmosferę
Tego rodzaju coraz częstsze spalanie satelitów w atmosferze budzi zainteresowanie środowiska naukowego. Badacze wskazują na potrzebę dokładniejszych analiz dotyczących wpływu produktów spalania materiałów wykorzystywanych w satelitach na górne warstwy atmosfery. Głównym przedmiotem obaw jest tlenek glinu – według niektórych szacunków jego ilość w atmosferze może rosnąć nawet o kilkadziesiąt procent rocznie w stosunku do naturalnego poziomu tła, co może mieć znaczenie dla stanu warstwy ozonowej i procesów klimatycznych. Obecnie nie ma jednoznacznego konsensusu naukowego określającego skalę tego oddziaływania, dlatego pojawiają się apele o dalsze badania i rozwój odpowiednich regulacji.
Równolegle FCC prowadzi prace nad propozycją, zgodnie z którą operacje kosmiczne miałyby zostać wyłączone spod przepisów amerykańskiej ustawy National Environmental Policy Act. Komisja argumentuje, że są to działania o charakterze eksterytorialnym, a projekt pozostaje na etapie propozycji i nie został jeszcze przyjęty.
Starlink będzie się nadal rozwijał, konkurencja również
Tego rodzaju problemy i rozważania nie są jednak przeszkodą w rozwoju, a SpaceX kontynuuje rozbudowę swojej sieci satelitarnej. Na początku 2026 roku FCC zatwierdziła rozmieszczenie kolejnych 7500 satelitów Starlink drugiej generacji, co stanowi kolejny etap rozwoju systemu. W praktyce oznacza to, że wraz ze wzrostem liczby satelitów na orbicie w kolejnych latach utrzyma się również regularny proces wycofywania starszych jednostek z eksploatacji w coraz większej ich liczbie.
Co więcej, podobne inicjatywy podejmują inni. Amazon rozbudowuje sieć Kuiper, o własnych satelitach tego typu myślą zaś i Rosjanie, i Europa. Ta ostatnia zresztą zaczęła testować laserową łączność nowej generacji.











0 komentarzy