W 2017 roku Apple wprowadziło rewolucyjnego iPhone’a X, który całkowicie zmienił bryłę smartfonów Apple i był naprawdę ładny. Niestety był też szalenie trudny w produkcji, dlatego trafił na rynek później niż iPhone 8 i 8 Plus, a gdy już można było go zamówić, to ciężko było go kupić, bo czas oczekiwania wynosił kilka tygodni. Wygląda na to, że bardzo podobna historia spotka składanego iPhone’a Ultra, który według najnowszych informacji od Ming-Chi Kuo (bardzo szanowanego insidera), może trafić na rynek od 4 do 6 tygodni później od iPhone’ów 18 Pro i 18 Pro Max.
Raj dla handlarzy
Ming-Chi Kuo szacuje, że iPhone Ultra sprzeda się bardzo słabo (jak na iPhone’a), w przedziale od 0,5 do 1 miliona sztuk w trzecim kwartale 2026 roku. Dla porównania, w przypadku iPhone’ów 18 Pro i 18 Pro Max mówi się o 20 do 22 mln sztuk. Ta przepaść będzie wynikać z kilku czynników. Przede wszystkim iPhone Ultra będzie strasznie drogi, bo mówi się o cenie na poziomie 2300-2500 dolarów, co po doliczeniu podatków powinno przełożyć się w Polsce nawet na 12 000 złotych za bazową wersję z 256 GB pamięci. Ponadto nie każdy będzie chciał mieć składanego smartfona, który jest dużo mniej odporny na upływ czasu. Poza tym Apple będzie mieć problemy z produkcją swojego flagowca, bo będzie to ich pierwszy „składak”.
Ming-Chi Kuo mówi też, że wspomniane wcześnie 4 do 6 tygodni czasu oczekiwania na dostawę może być też doskonałą okazją dla internetowych handlarzy, którzy zapiszą się na przedsprzedaż. Przy tak małej ilości wyprodukowanych egzemplarzy oraz długim czasie oczekiwania, mogą znaleźć się chętni do zapłacenia nawet 15 000 złotych osobom, które dostaną iPhone Ultra najszybciej i będą chciały go spieniężyć.
Co ciekawe, muszą się oni w tym temacie mocno pospieszyć, bo według najnowszych badań, cena iPhone’a Ultra po roku może być warty niemal 65% mniej niż w dniu premiery. Oznacza to, że sprzedaż używanego iPhone Ultra może nie być łatwym zadaniem.











0 komentarzy