Rynek konsol jest dziś w przedziwnym miejscu, bo niemal 6 lat po premierze nowej generacji, sprzęt do grania drożeje zamiast tanieć, a wszystko przez kryzys na rynku pamięci. Prezes Sony Hiroki Totoki nie wygląda jednak, jakby miał z tego powodu rozpaczać i w rozmowie z The Wall Street Journal odniósł się do rosnących cen pamięci i wpływu kryzysu na markę PlayStation.
„Szczęście” to naprawdę duże słowo, ale Sony nie musi się martwić
Zdaniem Totoki, Sony miało sporo szczęścia, ponieważ problemy z dostępnością RAM-u i rosnącymi kosztami pamięci pojawiły się dopiero w późniejszym okresie życia obecnej generacji.
„To szczęście, wiecie. Jesteśmy w drugiej połowie cyklu życia konsoli PlayStation. Oznacza to, że nie musimy już agresywnie sprzedawać konsoli” – Hiroki Totoki
Choć pewnie zabrzmi to fatalnie z perspektywy graczy, to Sony rzeczywiście ma dziś znacznie mniej powodów, by walczyć o nowego klienta. Totoki przypomniał w wywiadzie, że PlayStation miało w czerwcu 125 mln aktywnych użytkowników miesięcznie, czyli o ok. 2 proc. więcej niż rok wcześniej. Jest to jednocześnie najlepszy wynik dla czerwca w historii platformy. W świetnej kondycji jest też PlayStation 5, które przekroczyło 95,3 mln sprzedanych egzemplarzy na całym świecie i jest niemal pewne, że do końca generacji przebije barierę 100 mln.
W takiej sytuacji Sony może pozwolić sobie na to, by zamiast sprzedaży sprzętu po kosztach przede wszystkim monetyzować istniejącą bazę użytkowników, między innymi poprzez PlayStation Plus i sprzedaż gier oraz dodatków w PlayStation Store poprzez likwidację nośników fizycznych. Warto też pamiętać Sony podniosło już ceny wszystkich wariantów PS5. Obecnie model z napędem kosztuje 2799 złotych, wersja cyfrowa 2499 złotych, a PS5 Pro aż 3999 złotych (choć niemal wszędzie jest wyprzedane).
Niestety prezes Sony nie odniósł się do najbardziej palącej kwestii, która złości graczy – do rezygnacji z fizycznych nośników, z grami. Wydaje się, że korporacja będzie unikać tematu tak długo, jak tylko będzie mogła i nawet presja ze strony graczy niewiele tu zmienia.










0 komentarzy