Przejdź do treści

Hipokryzja Sony – twierdzi, że gracze nie są właścicielami swoich cyfrowych zakupów, a ich własne treści stanowczo temu przeczą

3 minuty czytania

Gigant technologiczny taki jak Sony nigdy nie pozwoliłby sobie na tak jawną hipokryzję, prawda?

Sony już od dłuższego czasu próbuje przekonać graczy, że zakupione przez nich cyfrowe wersje gier nie znajdują się nawet w ich posiadaniu i wszelka dyskusja na ten temat nie powinna nawet istnieć, ponieważ to przecież "kwestia rozsądku". Pisaliśmy już o tym jakiś czas temu tłumacząc, że wielki gigant branży gier próbuje w ten sposób uniknąć kosztownego procesu sądowego w Kalifornii. Cóż, sprawa toczy się dalej, a 44 przypadki udokumentowane przez serwis Consumer Rights Wiki jasno pokazują, że nawet firma Sony wielokrotnie wyraźnie stwierdzała, iż gracze faktycznie są "właścicielami" swoich gier.

Gigant technologiczny okazuje się hipokrytą – nic nowego

Zbiór dostępny pod tym odnośnikiem, obejmuje między innymi strony pomocy technicznej PlayStation, oferty w sklepie PlayStation Store oraz oficjalne wpisy na blogu firmy, a także aktywne linki, zarchiwizowane zrzuty ekranu i wyróżnione zrzuty ekranu, które pokazują dokładnie, gdzie Sony używa sformułowań wskazujących na prawo własności.

Zgodnie z informacjami serwisu TechSpot, projekt powstał w ramach społeczności skupionej wokół serwisu Consumer Rights Wiki, założonego przez działacza na rzecz praw konsumentów Louisa Rossmanna. Zbiór ten obejmuje artykuły pomocy, strony promocyjne, wykazy sklepów oraz oficjalne wpisy na blogu – wszystkie one pokazują, że sformułowania sugerujące prawo własności wykraczają znacznie poza przycisk z napisem "Zakup".

Zrzut ekranu ze strony internetowej Consumer Rights Wiki na temat Sony
Źródło: https://consumerrights.wiki/w/Sony_PlayStation_digital_game_ownership_lawsuit

Jednym z niepozostawiających złudzeń przykładów, jest instrukcja Sony dotycząca ścieżki aktualizacji gier oryginalnie przeznaczonych na PlayStation 4, do ich najnowszej wersji na PlayStation 5. Zawierająca ją strona wyraźnie odnosi się do kwalifikującej się "cyfrowej gry na PlayStation 4, którą już posiadasz". Sformułowanie to nie pozostawia miejsca na interpretację, że słowa te mogły odnosić się wyłącznie do wydań cyfrowych i sprawia, że stwierdzenie firmy o tym, że „rozsądni gracze wiedzą, że nie posiadają żadnych cyfrowych gier” jest jeszcze bardziej oburzające.

Inny podany w zbiorze Consumer Rights Wiki przykład odnosi się wyjaśnień Sony dotyczących systemu ocen w PlayStation Store. Wpis na blogu firmy z sierpnia 2025 roku zawiera stwierdzenie, że gracze "muszą posiadać grę, zanim będą mogli wystawić ocenę". To jak to w końcu jest? Wszyscy bez wyjątku "uzyskujemy cyfrową licencję" na korzystanie z produktu, czy jednak posiadamy gry i możemy w konsekwencji wystawiać oceny w sklepie PlayStation? Wygląda na to, że odpowiedź różni się od tego, która interpretacja jest dla Sony w danej chwili wygodniejsza.

Dlaczego Sony tak bardzo zależy na utrzymaniu swojego stanowiska?

Dlaczego Sony tak usilnie stara się utrzymać swoje obecne stanowisko? Przyczyną jest kalifornijska ustawa AB 2426, która weszła w życie w styczniu 2025 roku. Nakłada ona ograniczenia na sformułowania dotyczące "zakupu" cyfrowych treści. Wyjątkiem jest uzyskanie przez sprzedawcę wymaganego potwierdzenie lub zamieszczenie przez niego jasnej i wyraźnie widocznej informacji o fakcie istnienia licencji.

Obecny spór w stanie Kalifornia nie dotyczy zatem tego, czy zakup cyfrowego egzemplarza powoduje przeniesienie praw własności intelektualnej wydawcy, lecz jakie informacje otrzymują klienci podczas płacenia za gry w PlayStation Store. Sony zdaje sobie sprawę, że przycisk "Uzyskaj licencję na korzystanie z produktu" nie brzmi tak atrakcyjnie, jak prostu przycisk z napisem "Kup".

0 komentarzy

Zostaw komentarz