Podczas konferencji All-In Summit w Los Angeles Elon Musk zaapelował do czołowych amerykańskich oraz chińskich koncernów technologicznych o poddanie swoich modeli sztucznej inteligencji wzajemnym testom bezpieczeństwa przed ich publicznym udostępnieniem. Propozycja szefa SpaceXAI padła w kontekście trwającej debaty dotyczącej potencjalnych zagrożeń ze strony sztucznej inteligencji, do której co chwila dołączają kolejne głosy, opowiadając się po jednej ze stron konfliktu.
Wzajemny nadzór nad modelami AI to proponowane przez Muska remedium
Chociaż pomysł Muska ma swoje zalety, redakcja CNBC postanowiła przypomnieć, iż należąca do miliardera firma zmaga się z pozwami, a w jej sprawie toczy się śledztwo, więc miliarder nie jest tak nieskazitelny, na jakiego się kreuje. Niezbyt przychylna przedstawionej przez niego idei jest administracja USA, czemu jednak nie powinniśmy się dziwić – wszak dopiero co Donald Trump stwierdził, że jedynym zabezpieczeniem, jakiego potrzebuje AI, jest "prezydent o wysokim IQ".
Propozycję Muska wyróżnia to, iż zakłada ona stworzenie mechanizmu weryfikacji modeli AI przez konkurencyjne podmioty zamiast polegania wyłącznie na wewnętrznych audytach poszczególnych firm. Szef SpaceXAI wskazał, że w przedsięwzięciu powinny wziąć udział spółki xAI, OpenAI, Anthropic, Google, Meta oraz trzy lub cztery firmy z Chin. Laboratoria te miałyby wzajemnie udostępnić sobie do wglądu tzw. uprzęże testowe, dzięki czemu uzyskałyby głębszy wgląd w ich skuteczność. Wedle miliardera, posunięcie takie przełożyłoby się na odczuwalny wzrost wykrywania niedociągnięć przed rynkowymi debiutami poszczególnych modeli. Elon porównał przy tym zasugerowany system do wzajemnego przeglądania swoich prac domowych.
Więc, no wiesz, zamiast samemu oceniać swoje zadania domowe, przynajmniej miałbyś konkurentów, którzy by je oceniali i zasygnalizowali istnienie problemu, gdyby zauważyli coś niepokojącego. Prawdopodobieństwo znalezienia błędów jest znacznie większe.
Elon Musk
Tym samym Musk dołączył do grona osób opowiadających się za większą regulacją sztucznej inteligencji oraz wprowadzeniem dodatkowych ograniczeń jej rozwoju. W opozycji do tego poglądu stoi nie tylko wspomniany we wstępie Trump (który jest święcie przekonany, że Amerykanie nie mogą ustąpić w kwestii AI pola, albowiem Chińczycy w ciągu chwili wykorzystują tę okazję do poprawy swojej pozycji w wyścigu), ale także Jensen Huang z Nvidii oraz Mark Zuckerberg dowodzący Metą.
To, że Huang nie chce spowolnienia prac nad sztuczną inteligencją, nie powinno być żadnym zaskoczeniem, albowiem gigant z Santa Clara jest jednym z największych producentów układów napędzających rzeczoną technologię. Zuckerberg jednak, jako producent modeli AI, zdaje się należeć do garstki osób z branży pokładających wiarę w sektorze prywatnym i jego zdolność do odpowiedzialnego postępowania.
Również Chiny zdają się nieprzekonane co do wymuszenia zmian w procesie powstawania i szkolenia modeli sztucznej inteligencji. Rzecznik ichniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych określił apele firm mianem siania strachu, niemniej Elon zdaje się przekonany co do tego, iż przedsiębiorstwa z Państwa Środka dałyby się namówić do współpracy
Sugeruję, że jest to krok we właściwym kierunku i że powinniśmy to zrobić szybko. Myślę, że Chiny prawdopodobnie zgodziłyby się na to.
Elon Musk











0 komentarzy