Przejdź do treści

Szefowie studiów Xbox nienawidzą Game Passa? Nie brak opinii, że usługa niszczy wartość gier

3 minuty czytania

Game Pass stał się ogromnym problemem dla studiów Xboksa, albowiem obecność gry w usłudze negatywnie odbija się na jej sprzedaży, szczególnie w okolicach premiery.

Xbox przechodzi restrukturyzację, a ta, oprócz pożegnania się z tysiącami cenionych pracowników i kilkoma studiami z imponującym dorobkiem, zakłada znalezienie powodów, dla których marka wpadła w tarapaty, z których tak trudno jest się jej wydostać. Wiele wskazuje zaś na to, że jednym z głównych winowajców może okazać się Game Pass. Jak podaje Jason Schreier z Bloomberga we współprowadzonym podcaście Triple Click, wielu liderów studiów należących do Xboxa szczerze nienawidzi tej usługi, albowiem doprowadza ona do niszczenia wartości gier. W końcu po co wydawać kilkadziesiąt dolarów na nowy tytuł, skoro można zapłacić ułamek tej kwoty za miesięczną subskrypcję?

Game Pass, czyli niszczenie wartości gier

Z informacji ujawnionych przez Schreiera w jednym z odcinków wspomnianego słuchowiska (Xbox Layoffs and the PlayStation Disc Disaster) wynika, że osoby związane ze studiami Xboksa, a w szczególności ich szefostwo, nie należą do grona oddanych fanów Game Passa, a wręcz przeciwnie – deweloperzy są zdania, że subskrypcja ta urosła do rangi jednego z największych problemów, z którym przyszło im się mierzyć.

Jak stwierdził Jason Schreier podczas wymiany zdań z Maddym:

I myślę, że tak właśnie stało się w przypadku wielu gier, a w kierownictwie studiów Xbox jest sporo osób, które absolutnie nie znoszą Game Pass i uważają, że zniszczył on wartość ich gier, że jako usługa obniżył wartość wszystkich gier w ogóle, a także przyczynił się do wielu… To miało szkodliwy wpływ na branżę gier i poglądy tych osób, ponieważ obniża wartość gier.

Jason Schreier

Dziennikarz podał przykład gry South of Midnight. Tytuł ten wyceniono w sklepie na 40 dolarów, lecz gracze mogli go ograć dzięki abonamentowi już za 15–20 dolarów, a więc za niespełna połowę tej kwoty (lub wręcz „za darmo”, jak to niektórzy mają w zwyczaju mówić w odniesieniu do produkcji oferowanych w ramach subskrypcji). Powoduje to, że gracze przestają widzieć sens w kupowaniu pełnych wersji, a wieloletnia praca deweloperów jest drastycznie dewaluowana.

Weźmy na przykład grę „South of Midnight” – nie była to pozycja, która zdobyła uznanie krytyków, ale ci, którzy ją naprawdę pokochali, byli nią zachwyceni; gra naprawdę do nich przemówiła. Kosztuje ona 40 dolarów, ale w ramach Game Pass można ją dostać za – ile to było? – 15 dolarów miesięcznie, 20 dolarów miesięcznie, cokolwiek to było w momencie premiery tej gry. Więc nie tylko jest to coś w rodzaju obciążenia, którego tak naprawdę nie mogę poprzeć jako części usługi subskrypcyjnej mającej na celu zwiększenie liczby subskrybentów, ale także całkowita dewaluacja do tego stopnia, że ludzie mogą pomyśleć: „Po co miałbym wydawać 40 dolarów na to, skoro mogę po prostu dostać to w ramach usługi Game Pass za, cudzysłowem, darmo, albo w ramach mojej miesięcznej opłaty subskrypcyjnej?”.

Jason Schreier

Schreier pokusił się też o stwierdzenie, że, wbrew temu, co można by sądzić, różnice między Game Passem a innymi serwisami subskrypcyjnymi, jak choćby Netflix, są ogromne. Przede wszystkim, na napomkniętym Netflixie większość treści zazwyczaj nie są sprzedawane osobno w sklepach, podczas gdy tytuły oferowane w ramach usługi Xboksa lądują na Microsoft Store oraz często również na Steamie.

Koniec premier w Game Passie?

Choć Game Pass najpewniej nie zostanie całkowicie zamknięty, Microsoft będzie musiał drastycznie zmienić zasady jego funkcjonowania. Według Schreiera firma zrezygnuje z dodawania swoich największych gier do usługi w dniu ich światowej premiery z tego prostego powodu, iż jest to najzwyczajniej w świecie nieopłacalne ani z perspektywy producenta, ani wydawcy. Tak już zrobiono z serią Call of Duty, której nowe odsłony będą pojawiać się w abonamencie z ponad rocznym opóźnieniem.

Na koniec wypada wspomnieć o tym, że sam abonament nie przędzie najlepiej. Z najnowszych raportów wynika, że baza subskrybentów usługi mogła spaść nawet o 4 miliony użytkowników, z czego znaczna część z nich zrezygnowała ze swojego planu w wyniku kolejnej fali podwyżek cen.

0 komentarzy

Zostaw komentarz