Choć początkowo zanosiło się na to, że The Blood of Dawnwalker nie będzie działać w 60 fps na konsolach, twórcy ostatecznie zapowiedzieli, że udało się im wycisnąć ze sprzętów obecnej generacji tyle, że w dniu premiery ich gra dostanie tryb wydajności „celujący” w 60 klatek na sekundę. Okazało się, że ekipa Rebel Wolves wypuściła patcha już teraz, przed premierą gry i miałem okazję sprawdzić go w akcji.
Dawnwalker udanie celuje w 60 fps
Być może część z was zaniepokoiła informacja, ze The Blood of Dawnwalker będzie tylko „celował” w 60 fps, co mogłoby oznaczać odblokowany klatkaż i duże wahania wydajności. Na szczęście w rzeczywistości jest wszystko w porządku. Grę testowałem na PlayStation 5 Pro, czyli najmocniejszej konsoli obecnej generacji i w trybie wydajności przez znakomitą większość czasu mogłem liczyć na 60 klatek na sekundę.

Dawnwalker podobnie, jak na pecetach największe problemy ma na skraju lasu, więc to właśnie tam sprawdzałem, ja daje sobie radę konsola Sony. Spadki zdarzają się głównie podczas biegania i dynamicznego obracania kamery, ale nie odnotowałem, żeby liczba klatek na sekundę spadła poniżej 52. Jeśli macie monitor lub telewizor z VRR, to możecie nawet nie zauważyć tych delikatnych spadków.


60 fps ma swoją cenę (niewysoką)
Jeśli zastanawiacie się, jak studiu Rebel Wolves udało się uzyskać 60 fps w Dawnwalkerze, to już wam tłumaczę. Otóż na PS5 Pro, rozdzielczość w trybie zbalansowanym była bardzo wysoka, wyglądała prawie, jak natywne 4K, a włączając tryb wydajności możemy zobaczyć, że obraz jest znacznie mniej wyraźny – w okolicach 1440p i to z upscalingiem PSSR 2.0. Dodatkowo zmniejszono też gęstość roślinności czy ilość igieł i liści na gałęziach drzew, w szczególności dalej od gracza. Nie jest jednak źle i zdecydowanie da się tak grać, ale jeśli zależy wam na lepszej jakości grafiki, to możecie sięgnąć po tryb zbalansowany, który działa w 40 fps.











0 komentarzy