Przejdź do treści

To AI pomoże ci zbierać buraki. John Deere uruchamia sztuczną inteligencję dla rolników

2 minuty czytania

Firma John Deere rozpoczęła testy JD – asystenta AI, który odpowiada na pytania rolników, wykorzystując dane dotyczące pól, maszyn i prowadzonych prac. Firma chce w ten sposób ułatwić analizowanie informacji i podejmowanie decyzji, a w konsekwencji doprowadzić do zwiększenia przychodów z uprawy.

Jak podaje The Verge, JD – swoją drogą, zbieżność z wiceprezydentem USA, nawet w kontekście buraków, zupełnie przypadkowa, nie? – został zintegrowany z platformą John Deere Operations Center, która od lat już gromadzi dane dotyczące gospodarstw i wykorzystywanego sprzętu.

John Deere: Jak działa AI dla rolników?

Zasada działania tej wyspecjalizowanej sztucznej inteligencji jest prosta: rolnik może zadawać asystentowi pytania w naturalnym języku, a system wykorzystuje zgromadzone informacje do przygotowania odpowiedzi. Tłumacząc zalety tego cuda, John Deere podaje kilka przykładów zastosowania. JD może np. porównać zużycie paliwa podczas uprawy w bieżącym sezonie z wynikami z poprzednich trzech lat, przeanalizować wpływ ustawień maszyn na wysokość plonów czy nawet wskazać operatora, który pracuje najszybciej – czym upodabnia się trochę do rolniczego HR-u. Asystent może również pomóc określić optymalny termin zbiorów na podstawie historycznych danych gospodarstwa.

Rolnicy mają dziś dostęp do większej ilości danych niż kiedykolwiek wcześniej, ale ich wartość wynika z możliwości wykorzystania ich w tych momentach, które mają znaczenie. JD zmienia sposób korzystania z danych – zamiast przedzierać się przez ich morze, wystarczy po prostu zadać mu pytanie. Dzięki temu zaawansowana analiza danych staje się łatwo dostępna, umożliwiając rolnikom otrzymywanie w ciągu kilku sekund odpowiedzi dostosowanych do ich gospodarstwa i potrzeb.

Jahmy Hindman, dyrektor ds. technologii w John Deere

Premiera JD może budzić obawy o wyciek danych dot. skutecznego uprawiania, np. rzeczonych buraków. Ale firma John Deere – ta sama, która nie pozwala rolnikom naprawiać własnych ciągników, dodajmy – deklaruje, że nie sprzedaje danych gospodarstw, a użytkownicy sami mogą decydować o udostępnianiu ich innym oraz w każdej chwili wyłączyć tę opcję. John Deere zapewnia również, że nie wykorzystuje danych gospodarstw do handlu lub spekulacji na rynku surowców rolnych. Cóż, to kwestia zaufania, ale ja raczej nie szedłbym aż tak daleko, znając tę markę.

Gdzie to AI jest dostępne?

Na razie JD jest dostępny w ramach ograniczonego programu Early Access dla wybranych klientów w USA. John Deere zapowiada jednak szersze udostępnienie usługi jeszcze w tym roku – i to wersji webowej i mobilnej, a później również na ekranach znajdujących się bezpośrednio w kabinach maszyn. Czy będą jakieś limity? Tego nie wiadomo, ale firma raczej nie zdecyduje się na tak kuriozalne „promocje”, jak Anthropic ostatnimi czasy.

JD, czyli sztuczna inteligencja John Deere. Fot. John Deere

Firma planuje też wykorzystać podobne rozwiązania w sektorze budowlanym, leśnictwie oraz utrzymaniu terenów zielonych.

0 komentarzy

Zostaw komentarz