Przejdź do treści

Windows 11 po cichu instaluje nową aplikację z dostępem do wszystkich twoich zdjęć – przywitaj OneDrive Photos

3 minuty czytania

Po kliknięciu dziś w przycisk menu Start moim oczom ukazała się nowa, niezainstalowana nigdy przeze mnie aplikacja. Spokojnie, to tylko Microsoft i kolejna aktualizacja, o której zapomniał mnie poinformować.

Od niedawna pod moim biurkiem stoi rzadko używany komputer stacjonarny ze świeżą instalacją systemu operacyjnego Windows 11 na pokładzie. Pozostawiony na ustawieniach domyślnych, możliwie niezaśmiecony zbędnymi programami, miał posłużyć tylko do kilku testów i nie spodziewałem się po nim żadnych zaskoczeń. Jakież było moje zdziwienie, kiedy system zaproponował mi dzisiaj „ostatnio dodaną” aplikację OneDrive Photos. Całkiem dobrze kojarzę usługę OneDrive. Widzę też właśnie osobny program do wyświetlania zdjęć, lakonicznie nazwany „Zdjęcia”. Czym w takim razie jest OneDrive Photos i dlaczego nie przypominam sobie, abym je ostatnio gdziekolwiek dodawał?

Nareszcie mogę przeglądać moje zdjęcia i korzystać z przestrzeni dyskowej w chmurze

Skoro bez ceregieli dostajemy w nasze ręce nowy produkt, to muszą być ku temu jakieś powody. Być może oferuje nowe, ułatwiające życie funkcje? A może zastępuje starszą, mniej zoptymalizowaną wersję podobnego programu? No… nie do końca. Właściwie to ciężko powiedzieć dla kogo i po co został stworzony. Bynajmniej nie chodzi o to, że do niczego się nie nadaje. Problemem jest to, że praktycznie pokrywa się oferowanymi możliwościami ze wspomnianymi wcześniej aplikacjami, ubierając je tylko w nową szatę graficzną.

Zrzut ekranu z programu OneDrive Photos
Zrzut ekranu z programu OneDrive Photos

Znajdziemy w nim dedykowane sekcje podzielone na Chwile, Galerię, Kontakty (tak, usługa OneDrive może rozpoznawać twarze na umieszczonych w niej zdjęciach i grupować je według osób, choć wymaga do tego jeszcze zgody użytkownika), Albumy, a także Ulubione. Każdy obraz może zostać poddany podstawowej edycji, zostać udostępniony, otwarty w menadżerze plików… zmierzam do tego, że nie oferuje niczego nowego względem obecnego już na każdym komputerze z Windowsem programu Zdjęcia. Co więcej, ten sam program jest już w pełni zintegrowany z usługą OneDrive, o czym informuje nawet przy pierwszym uruchomieniu i w każdej chwili na pasku bocznym.

Zrzut ekranu z programu Zdjęcia
Zrzut ekranu z programu Zdjęcia – widać różnicę?

To może po prostu go odinstaluję i zapomnimy o całej sprawie?

Skoro program nie spełnia moich oczekiwań, to mogę go po prostu usunąć i już nigdy o nim nie myśleć, prawda? Niestety nie w przypadku OneDrive Photos. Nowy twór Microsoftu zdaje się trwale powiązany z już i tak mocno zintegrowaną z systemem Windows usługą OneDrive. Jedynym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłoby pozbycie się obydwu aplikacji.

Najbardziej problematyczne nie jest jednak to, że nowy program nie wydaje się szczególnie przydatnym rozwiązaniem dla przeciętnego użytkownika. Wciąż mówimy tu o nieźle zaprojektowanej i dobrze działającej aplikacji. Problem zaszyty jest trochę głębiej. Microsoft po raz kolejny i bez pytania kogokolwiek o zgodę instaluje na wszystkich komputerach z Windowsem nową aplikację, daje jej dostęp do naszych lokalnych plików i nie pozwala na jej proste odinstalowanie. Po raz kolejny zmusza nas tym samym do zastanowienia się nad tym, czy nasze komputery rzeczywiście wciąż do nas należą.

0 komentarzy

Zostaw komentarz