Tajfun Noul uderzył z dużą siłą w zeszły weekend w południowe Chiny, w tym Hong Kong, przynosząc ze sobą silne wiatry i ulewne deszcze. Wydarzenie to zapoczątkowało serię ewakuacji setek tysięcy ludzi w prowincji Guangdong, a w całym regionie ogłoszono najwyższy stopień alarmowy, ostrzegający przed gwałtownymi powodziami w kolejnych prowincjach. Według władz jest to najsilniejszy tajfun, jaki dotąd w tym roku uderzył w Chiny. Niestety w czasie gdy służby ratownicze i władze lokalne starają się przekazywać rzetelne informacje, media społecznościowe zalewane są sfałszowanymi zdjęciami, filmami, czy tekstami, których jedynym celem jest wprowadzanie w błąd.
Nadeszła epoka fake newsów na wyciągnięcie ręki
Jak podaje portal BBC, wśród fałszywych treści znalazły się między innymi wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia ciał unoszących się na wodzie, sfabrykowane doniesienia o poważnych powodziach na obszarach, które wcale nie zostały nimi dotknięte, oraz informacje o powszechnych przerwach w dostawach prądu, które skłoniły niektórych mieszkańców do zakupu zapasów na wypadek pogorszenia się sytuacji kryzysowej. Niektóre wpisy wyolbrzymiały i przeinaczały rzeczywiste wydarzenia. Po tym, jak podczas powodzi z okolicznej hodowli uciekły węże, wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia fałszywie przedstawiały krokodyle wypuszczane do pobliskich rzek, co spotęgowało strach i obawy opinii publicznej.
W tak napiętej, niebezpiecznej i skomplikowanej pod kątem prowadzenia działań ratowniczych sytuacji – która dotyka żyć setek tysięcy ludzi – oczywiste jest, że władze Chin chcą w jak najbardziej możliwym stopniu uniknąć niepotrzebnej paniki. Okazuje się jednak, że technologia, w którą te same władze inwestują miliardy dolarów, umożliwia nieograniczoną produkcję tzw. fake newsów na wręcz niespotykaną dotąd skalę. Każda osoba z telefonem komórkowym w ręce może stać się częścią machiny dezinformacji, a motywacją do uczestnictwa w tym procesie mogą być rzeczy tak prozaiczne, jak chęć zdobycia wyświetleń i wybicia się na kontrowersyjnym temacie.
Walka z fałszywymi informacjami trwa, ale czy okaże się skuteczna?
W odpowiedzi na wylew sfabrykowanych treści Chińska Administracja Cyberprzestrzeni (CAC) rozpoczęła ogólnokrajową kampanię wymierzoną w fałszywe informacje, złośliwą edycję zdjęć i nagrań, oraz podszywanie się pod inne osoby w sieci. Władze powołały wyspecjalizowane zespoły do monitorowania przestrzeni mediów społecznościowych, a kary za tworzenie lub rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji mogą obejmować grzywny oraz kary pozbawienia wolności aż do siedmiu lat w zależności od wagi przewinienia. To nie pierwszy raz, gdy prawodawcy w Państwie Środka podejmują tak istotne decyzje w celu zwalczania negatywnych skutków AI.
Czy te działania mogą jednak powstrzymać kryzys zakłamywania rzeczywistości, z którym mierzy się obecnie cały świat? Narzędzia AI dostępne na wyciągnięcie ręki i poczucie anonimowości, a nawet bezkarności w internecie spowodowały, że na praktycznie na każdym kroku korzystania z sieci możemy natknąć się na treści, których jedynym celem jest żerowanie na naszej nieświadomości. Technologia umożliwiająca ten stan rzeczy ewoluuje szybciej, niż władze i prawodawcy są w stanie nadążyć. Opisywanie sytuacji takich jak ta, to bicie na alarm, próba zwrócenia uwagi na to, że bez stworzenia siatki rzetelnych źródeł informacji i szeroko zakrojonej edukacji, możemy być pewni, że będą pojawiać się jeszcze częściej.











0 komentarzy