Google Pics co prawda umożliwia tworzenie grafiki od podstaw za pomocą poleceń tekstowych, ale jego najważniejszą cechą jest precyzyjna edycja istniejących obrazów.
Google Pics: Obraz można edytować element po elemencie
To kolejna już po wspomaganym AI transkryberze aplikacja, która trafia do użytkowników w ostatnich dniach. Działa to ponoć bardzo prosto: użytkownik może wskazać konkretny obiekt i opisać, co ma zostać zmienione. Narzędzie potrafi również modyfikować, formatować i tłumaczyć tekst znajdujący się na grafice, co bywa szczególnie przydatne w zastosowaniach biznesowych i powinno znacząco przyspieszyć prace nad grafikami używanymi np. w prezentacjach czy komunikacji firmowej.
To jednak nie koniec. Pics umożliwia również skalowanie obrazów do 2K lub 4K oraz szybkie przygotowanie ich do różnych formatów – między innymi na potrzeby mediów społecznościowych, internetu czy druku. Google podkreśla też możliwość współpracy nad wspólnymi projektami, co stanowi kolejny już ukłon dla firm i pracujących w nich zespołów.
Google chce ograniczyć korzystanie z zewnętrznych narzędzi
Google Pics jest dostępne jako samodzielna aplikacja, trafia także do Google Docs i Slides, a w nadchodzących tygodniach integracja ma zostać rozszerzona o Google Drive. Pozwoli to na jeszcze wygodniejszą pracę, gdyż dzięki tym możliwościom będziemy mogli edytować obrazy bezpośrednio z poziomu dokumentu czy prezentacji.
Zakres funkcji stawia Google Pics w bezpośredniej konkurencji z narzędziami takimi jak Canva czy Adobe Express – a to przecież programy wyjątkowo często wykorzystywane w małych i średnich firmach. Tym samym Google chce wszystkich użytkowników tego typu zatrzymać „u siebie”, kierując swą nową usługę przede wszystkim do osób przygotowujących w tego rodzaju instytucjach materiały marketingowe, prezentacje, plakaty czy posty w mediach społecznościowych. Czy się przyjmie? Jeśli Pics okaże się wygodne, to zapewne tak.











0 komentarzy