Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (RIAA) podało niedawno, że przychody ze sprzedaży muzyki (z wyłączeniem koncertów) w pierwszym półroczu 2026 roku wzrosły o 6 miliardów dolarów rok do roku. Segment muzyki sprzedawanej na nośnikach fizycznych wzrósł o 26%. Przychody ze sprzedaży płyt CD, znajdujących się w tej puli, podskoczyły natomiast o zawrotne 59%, podczas gdy wzrost w przypadku winyli wyniósł tylko 18%. Liczby te zdają się dość jasno wskazywać na wielki powrót płyt CD do łask użytkowników, swoisty renesans porównywalny z tym, który lata temu miał miejsce w przypadku płyt winylowych. Pytanie brzmi – czy towarzyszą mu te same przesłanki?
Renesans płyt CD napędzany frustracją i sentymentem?
Jak podaje portal Gazeta.pl, pomimo szumnie zapowiadanego przez wiele publikacji "powrotu płyt CD", sytuacja wcale nie jest tak kolorowa, jak mogłoby się wydawać. Patrząc na branżę jako całość, płyty kompaktowe stanowią zaledwie jej mały ułamek. Ponad 80% przychodów ze sprzedaży muzyki generują obecnie serwisy streamingowe (około 4,9 miliarda dolarów). Segment fizyczny to obecnie łącznie około 12% rynku, a same płyty CD odpowiadają zaledwie za niecałe 3% rynku. Reszta przypada na pobrania cyfrowe i licencje za wykorzystanie utworów w reklamach, filmach lub grach wideo.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że procentowy wzrost sprzedaży płyt robi wrażenie i coś musi go wywoływać. Wiele współczesnych trendów głoszących "powrót do korzeni", odcięcie się od świata cyfrowego i postawienie na fizyczne nośniki pozwalające docenić każdy utwór z osobna mogłoby wytłumaczyć taki stan rzeczy. Podobna sytuacja i sentymenty miały już miejsce w przypadku płyt winylowe i wydaje się, że to one wciąż zapełniają stwarzaną przez te trendy lukę. Okazuje się, że w przypadku płyt kompaktowych odpowiedź może być zupełnie inna i o wiele bardziej komercyjna. Za wzrost sprzedaży płyt CD mogą odpowiadać po prostu fani k-popu.
K-pop napędza sprzedaż płyt CD – ze wszystkich złych powodów
Branża muzyki k-pop nie od dziś znana jest z komercjalizacji na absurdalnym i wręcz niespotykanym w żadnym innym gatunku poziomie. Sama muzyka stanowi w niej często tylko pretekst do promowania właściwych zespołów przez wytwórnie, których poszczególni członkowie sami w sobie już dawno stali się produktami musząc utrzymywać nieskazitelne wizerunki i podlegając licznym, często trudnym do pojęcia ograniczeniom.
Kupowanie fizycznych wydań albumów ulubionych twórców jest tu równoznaczne z byciem fanem. Wytwórnie szybko zorientowały się, że wydając różne specjalne edycje albumów, załączając do nich losowe, kolekcjonerskie karty, tworząc osobne wydania prezentujące każdą osobę w zespole z osobna – mogą zmusić konsumentów do wielokrotnego zakupu posiadanej już płyty CD z muzyką. Wszystko w duchu "zbierz je wszystkie". Poprzez kupowanie fizycznych egzemplarzy zagorzali fani pracują na sukces i potęgę zespołu, z którym się identyfikują. Plastikowy krążek z zapisaną muzyką ma zatem w pudełku najmniejsze znaczenie – odsłuchają ją na serwisach streamingowych.
A jak to wygląda nad Wisłą?
W Polsce sytuacja płyt CD wygląda zupełnie inaczej. Według danych Związku Producentów Audio Video (ZPAV), w 2025 roku sprzedaż płyt kompaktowych spadła w naszym kraju o 8,5%. Co ciekawe płyty CD na polskim rynku wciąż mają przewagę nad winylami w ogólnym segmencie nośników fizycznych, ale systematycznie tracą ją na rzecz płyt winylowych. Dla porównania – ich sprzedaż wzrosła w Polsce w 2025 roku o 13,5%.











0 komentarzy