Właściciel potężnej karty graficznej GeForce RTX 5090 przekonał się na własnej skórze, że nadmierna ostrożność może przynieść odwrotne skutki do zamierzonych. Użytkownik, który, wedle relacji, niemal religijnie, co miesiąc dociskał i regularnie odłączał niesławne złącze zasilania 12VHPWR, ostatecznie i tak doprowadził do jego stopienia. Jaki z tego wniosek? Ano taki, że zbyt częste manipulowanie tak delikatnym kablem to prosta droga do katastrofy.
Czasem lepiej wstrzymać wodze i zdać się na łaskę losu
Jak podaje portal Wccftech, użytkownik Reddita, kryjący się pod pseudonimem KusKundale, podzielił się z resztą użytkowników platformy przykrą niespodzianką, jaka spotkała go podczas jednego z rutynowych przeglądów komputera. W już skasowanym poście internauta napisał, iż jego karta graficzna uległa poważnej awarii – kabel zasilający uległ stopieniu, a samo gniazdo na urządzeniu wyraźnie sczerniało. Doszło do tego zaledwie po kilku tygodniach użytkowania urządzenia, które było w głównej mierze wykorzystywane do grania.
Największe zaskoczenie budzi jednak reżim serwisowy, jaki narzucił sobie gracz. Przerażony docierającymi ze wszelkich stron doniesieniami na temat topiących się złączy zasilania oraz awarii kart Nvidii, KusKundale raz w miesiącu dokładnie przedmuchiwał wnętrze obudowy z kurzu i ręcznie dociskał wtyczkę, aby upewnić się, że jest w pełni osadzona. Jakby tego było mało, raz na trzy miesiące użytkownik całkowicie odłączał i ponownie podłączał 16-pinowe złącze. Redditor przekazał przy tym, iż zadbał o odpowiednią ilość miejsca w obudowie, montując kartę pionowo i używając oficjalnego kabla Corsair Type 4 12VHPWR. Wszystko powinno więc działać bez większego zarzutu, prawda? Jak się okazuje – nie do końca.
Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu
Choć same przewody 16-pinowe są znane ze swojej podatności na topienie ze względu na wady konstrukcyjne i słaby projekt (co jest powszechnym zjawiskiem, zwłaszcza przy prądożernych modelach RTX 5090), tak wiele osób zdaje się przekonanych co do tego, iż w tym konkretnym przypadku to właśnie nadgorliwość użytkownika mogła doprowadzić do przedwczesnego zgonu GPU.
Jak zauważają komentatorzy, tak częste odłączanie i podłączanie tego typu kabla to fatalny pomysł. Złącze to cechuje się bardzo delikatną konstrukcją, a regularne manipulowanie nim prowadzi do uszkodzenia delikatnych pinów. Dodatkowym czynnikiem ryzyka było zastosowanie starszego kabla (Corsair Type 4 12VHPWR zamiast najnowszego 12V-2×6) w połączeniu z zasilaczem, który najprawdopodobniej nie spełniał najnowszych norm ATX 3.1 oraz PCIe 5.1. Wszystkie te czynniki złożyły się na ostateczną awarię.
Podsumowując – rutynowa inspekcja sprzętu raz na kilka miesięcy jest jak najbardziej w porządku, jednak jeśli kabel zasilający jest w pełni i bezpiecznie wsunięty do gniazda, nie ma absolutnie żadnej potrzeby, by go regularnie dociskać, wyciągać i przedmuchiwać. Należy stosować się do wytycznych producenta, prawidłowo zamontować okablowanie i po prostu pozwolić mu działać. W przeciwnym wypadku możemy skończyć jak pechowy i nadgorliwy internauta.
0 komentarzy